Cardi B twierdzi, że została zmuszona do zatrudnienia prywatnego detektywa po tym, jak zwolennik Donalda Trumpa ujawnił jej adres online.
Na Instagramie Live powiedziała, że jej krytyka prezydenta sprawiła, że stała się celem dla trolli, co zakończyło się tym, że nastolatka udostępniła swoje prywatne dane w mediach społecznościowych: Naśmiewają się ze mnie. Ignoruję ich. Mam to w dupie, zaczęła.
Cardi szczegółowo omówił to doświadczenie: Pozwól, że coś ci powiem. Cholera robi się tak intensywna, że zwolennik Trumpa opublikował mój adres i zachęcił ludzi, by podpalili mój dom, podpalili mój dom.
Dosłownie wynająłem prywatnego detektywa i wręczyłem im nakaz aresztowania tego chłopca. Ten chłopak był pieprzonym nastolatkiem. Jego rodzice byli wstrząśnięci.
W tym samym filmie zwróciła się do komentatora politycznego Candace Owens, który nazwał Cardi analfabetką i skrytykował jej decyzję o rozmowie z kandydatem na prezydenta Joe Bidenem.
Mam miliony obserwujących. Płacę miliony podatków. Mam piosenkę nr 1 w tym kraju, mam piosenkę nr 1 w Wielkiej Brytanii, mam piosenkę nr 1 w Australii, mam piosenkę nr 1 w Nowej Zelandii, powiedział Cardi.
https://twitter.com/iamcardib/status/1302831112687816705
Mówiąc, że będzie nadal korzystać ze swojej platformy, aby zachęcić młodych ludzi do przyjęcia polityki, Cardi zauważyła: Tak jak mogę sprawić, by miliony ludzi popsuły swoje p***y… Mogę sprawić, że miliony ludzi pójdą zagłosować.
