Dobrze zapowiadający się pochodzący z Chicago Johnny Boy Da Prince został postrzelony i zabity na krótko przed środową nocą na początku tego tygodnia.
Według Chicago Tribune , raper, którego prawdziwe nazwisko brzmi Johnny Taylor, został kilkakrotnie postrzelony w dzielnicy Garfield Park i pozostawiony na śmierć w zaułku. Jego menedżer, Dillard Florence, powiedział, że udał się na operację i spodziewano się, że wyzdrowieje, ale obrażenia były zbyt rozległe, aby można je było naprawić.
Florence twierdzi, że strzelanina była przypadkiem błędnej tożsamości i że Johnny właśnie skończył piosenkę Just Like You o bezsensownych zabójstwach.
Johnny miał mieć spotkanie z Atlantic Records i podobno zainteresowani byli zarówno Epic, jak i Universal. Andrew Fechter, asystent w Atlantic, powiedział, że menedżerowie Taylora skontaktowali się z nim i wzbudzili jego zainteresowanie, nazywając go potencjalnym klientem.
- Widzę dużo e-maili - powiedział Fechter. Słuchałem, podobało mi się to, co usłyszałem, prosiłem o więcej. Grałem na spotkaniu i wszystkim się podobało. Pracowaliśmy nad spotkaniem, przyprowadzając go. Pozwól mu spotkać się ze wszystkimi, zanim zapadnie decyzja.
Morderstwo Johnny'ego to najnowsze z serii zabójstw związanych z użyciem broni w Chicago. Niedawno przyrodni brat szefa Keefa został postrzelony w tył głowy Lil JoJo i JayLoud spotkał podobny los.
ZWIĄZANE Z: Policja w Chicago wydaje cytaty za wieszanie plakatów szefa Keefa
