Daye Jack jest kolejnym przegranym w internecie

O ile artysta nie ma znaczącej liczby obserwujących lub wartego uwagi singla, który w szale trafia na listę blogów, wytwórnie nie będą szybko podpisywać podpisów dla byle kogo. Biorąc pod uwagę obecną ekonomię przemysłu muzycznego, to po prostu zbyt duże ryzyko. Do diabła z rozwojem artysty. I pomyśleć, wszystko to jest wynikiem generacji Internetu i cyfrowej dystrybucji. To właśnie sprawia, że ​​Daye Jack jest tak fascynujący. Nigdy nie mając wiele szumu i oczekiwań za swoimi projektami lub singlami, przeszczep nigeryjski-Atlanta wywołał wokół niego lekki szum w 2014 roku wraz z wydaniem Witaj świecie co dało mu umowę z Warner Brothers. Wszystko to wydarzyło się, gdy studiował na Uniwersytecie Nowojorskim na kierunku informatyka. Rok później jego kontynuacja Soul Glitch wydawało się prawie niewidoczne w swoim wydaniu. To dlatego, że Daye to artysta ze starej szkoły o podobnej wrażliwości. Jest projektem rozwojowym dla wytwórni, która jest głęboko w erze cyfrowej. Jest w nim ogromny potencjał, jeśli Hands Up z udziałem Killer Mike'a lub niedawno wydany singiel Finish Line to jakieś wskazówki. Pomaga również to, że ściśle współpracuje ze znanym producentem Mikiem Elizondo, który współpracował ze wszystkimi, od Dr. Dre po Fionę Apple.



Spotykając się z HipHopDX, zanim otworzy przed Pellem w The Los Angeles Echo, Daye Jack wyjaśnia, co kryje się za linią mety, nagrywając w Los Angeles i kierując się linią wiadomości i zabawy.



Daye Jack kiedyś chciał być czarnym Steve Jobsem






HipHopDX: Naprawdę pieprzę się z tym wspólnym sir Mety. Jest dużo lżejszy niż twoje poprzednie prace. Jak to się udało?

Daye Jack: Zrobiłem to z producentem Mike'em Elizondo, który jest producentem wykonawczym mojego nowego albumu, nad którym teraz pracuję. Chcieliśmy zrobić coś funkowego, coś, przy czym można tańczyć i po prostu dobrze się czuć.



DX: Pomiędzy tym a połączeniem Hands Up z Killer Mike, jest to odejście od Soul Glitch .

Daye Jack: Soul Glitch był jak nastrój pod względem brzmienia i faktury. Potem nie chciałem skakać i robić kolejnego. Byłem tam, robiłem to.

DX: Masz kontrakt z Warner Brothers od około roku. Jak wyglądał tam proces zawierania transakcji?



Daye Jack: Zaczęło się od umieszczania rzeczy w Internecie. Wyciągnąłem pierwszą taśmę Witaj świecie na kilku stronach ze składankami i na SoundCloud. Byłem jak każdy, kto tego słucha, słucha. To właśnie doprowadziło do wszystkiego, co się wydarzyło. Dotarło do mnie kilka blogów i wysłałem ludziom dema. Próbuję tylko złapać różne ucha. Pamiętam, że chodziłem wtedy do szkoły na Uniwersytecie Nowojorskim, studiując informatykę. Byłem w swoim pokoju w akademiku, jak ty, Mike Elizondo z Warner chce się z tobą spotkać i porozmawiać. Dosłownie następnego dnia, czyli w sobotę, poleciałem do Los Angeles, miałem spotkanie, zagrałem więcej gówna i spotkałem Mike'a. Wróciłem i w poniedziałek byłem z powrotem na zajęciach. To było szalone.

DX: Od zainteresowania informatyką po muzykę?

Daye Jack: Tworzyłem muzykę na długo przedtem, zanim pomyślałem, że mogę to robić jako kariera. Pisałem małe rapy, śpiewałem i robiłem swoje. Lubiłem informatykę, ponieważ była kreatywna. Mój tata pracował w IT, kiedy byłem bardzo młody i myślałem, że to fajne. Wtedy też naprawdę podziwiałem Steve'a Jobsa. To jest kieszeń, w której mógłbym być kreatywny. Próbowałem zobaczyć, czy mogę być czarnym Stevem Jobsem czy coś w tym rodzaju. Dążąc do tego, zdaję sobie sprawę, że chciałem być kreatywny, nie będąc w pudełku.

DX: Steve Jobs dosłownie pomógł zmienić sposób, w jaki słuchamy muzyki. Dlaczego go podziwiałeś?

Daye Jack: Zmienił wszystko, ale podziwiam fakt, że nie był technicznym gościem. To nie był dzieciak, który w wieku pięciu lat robił najbardziej szalone gówno. To było spotkanie z kimś, kto był normalny, ale kreatywny i miał fajne pomysły. Jesteśmy w tej chwili w kieszeni, aby dowiedzieć się, kto ma najfajniejszą aplikację. Nie musimy martwić się o kwestie techniczne, roboty to potrafią. Komputery to potrafią. Teraz chodzi o pomysły. Internet to idee.

DX: Myślisz, że za dużo poświęcamy maszynom?

Daye Jack: Nie, ponieważ jestem w tym całkowicie wkupiony.

DX: Bez strachu przed sztuczną inteligencją przejmując jak Macierz

Daye Jack: Właśnie oglądałem ponownie Macierz innego dnia. To szalone. Myślę, że Internet pozwolił mi publikować muzykę i mieć platformę do robienia różnych rzeczy. Po prostu chcę być kreatywny. Nie ma się czego bać.

królowa r&b 2016

Linia mety była realizacją zwycięstwa


DX: Co oznacza Finish Line w kontekście albumu?

Daye Jack: Pomysł budził się i myślał, cholera, już wygrałem. Jesteś po prostu zbyt pewny siebie. Chodzi o kogoś, kto jest przyzwyczajony do tego, że nie ma dnia, w którym czujesz, że już wygrałeś. Chodzi o to, by spojrzeć na ten dzień i napisać o nim piosenkę. Chodzi o to, żeby starać się być pewnym siebie i wygrywać, ale rozumieć klimat i pozycję, w której się znajdujesz. Ludzie nie chcą, żebyś przyjmował to W. To jest miejsce, w którym wszystkie teksty o byciu czarnym i młodym.

Ural: Kiedy to był moment, w którym zdałeś sobie sprawę, że wygrałeś?

Daye Jack: Myślę, że kiedy zdałem sobie sprawę, że mieszkam w LA i zarabiam na tym. Nawet na niektórych przechwałkach. Wiele osób nie ma okazji wyjść z domu i tak dalej. Niektórzy ludzie nie mają szansy być tam, gdzie powinni. Niektórzy ludzie muszą wykonywać prace, których nie chcą, a ja mieszkam tutaj i pracuję nad albumem. W niektóre dni jestem trochę załamany czy coś w tym stylu. W inne dni mogę się po prostu zastanowić i tak skończyłem na linii mety. Chodzi o dzień, w którym się zastanawiałem i wszystko się ułożyło. To ja jestem wdzięczny i szczęśliwy.

DX: Wracając do swojego utworu z Killer Mike, to nie pierwszy raz, kiedy rozmawiasz o poważnych problemach społecznych w swojej muzyce.

Daye Jack: Dokładnie, to był pierwszy raz, kiedy tego dotknąłem. To zdecydowanie część mojej muzyki. Chciałem, żeby Linia Mety była naprawdę super szeroka. Hej, to jest kieszeń i uczucie, ale zamierzam to wszystko rozwinąć na albumie.

DX: Skąd czerpiesz to poczucie świadomości?

Daye Jack: Myślę, że to dlatego, że nienawidzę piosenek, które są zbyt pouczające. Uwielbiam piosenki ze świetnymi melodiami i nienawidzę piosenek, które nic nie mówią. Zawsze staram się znaleźć złoty środek, na którym mogę stworzyć najlepszą możliwą piosenkę. A kiedy już dostanę ten nastrój i melodię, chcę, aby tekst prowadził wszystko do domu. Przy pierwszym przesłuchaniu możesz po prostu wtłoczyć do niego, a może przy drugim lub trzecim przesłuchaniu coś usłyszysz.

Ural: Przeprowadziłeś się do Stanów z Nigerii, prawda?

Sean Pratt ex na plaży?

Jack Daye Tak, kiedy miałem sześć lat. Cała historia jest całkiem fajna, jeśli chcesz się w nią zagłębić. Mój tata pochodzi z San Francisco i po ukończeniu college'u odwiedził moją mamę i mieli dziecko, którym byłem ja. Potem cała rodzina się przeprowadziła. Ostatni raz tam byłem kilka lat temu. Ale jest fajnie.

Ural: Dope man. Jestem wielkim fanem Feli.

Daye Jack: To szalone, jest kultowy. Spośród wszystkich ludzi, z którymi bawię się jako ludzie, Fela Kuti, Basquiat, Amy Winehouse, Kurt Cobain i Steve Jobs są jak pięć najlepszych osób, na których podziwiam.

Ural: Hip Hop fascynuje się Kurtem Cobainem.

Daye Jack: Dla mnie czuje się bardzo, z którym można go powiązać. Poza tym umieściłem Eminema jako szóstego mężczyznę w tej grupie. To ludzie, z którymi możesz się utożsamić. Nic w tym nie wydaje się fałszywe. Są bardzo ludzcy. Mogę się odnieść do ich wad.

Daye Jack mówi, że na nowy album wpłyną Pharrell i Timbaland z początku XXI wieku

Ural: Zrobiłeś Soul Glitch w Nowym Jorku. Czy nagranie tutaj twojego albumu miało wpływ na proces nagrywania?

Daye Jack: To na pewno się wydarzyło. Z Soul Glitch , Byłem w Nowym Jorku. W tym miejscu nie doświadczyłem pogody. Niewiele wychodziłam. Relaksowałem się w domu, uderzając ludzi jak wysyłaj mi bity. W moim pokoju było zawsze ciemno, zawsze było zimno i po prostu miałem włączone słuchawki do pisania. To był powód, dla którego projekt był tak nastrojowy. Chodziło o to, by wziąć moją głowę i umieścić ją tam, gdzie byłem w tym czasie. Przeprowadzam się do Los Angeles i dosłownie cały czas jest słonecznie i wydaje się, że nikt nie pracuje. Wszyscy przez cały czas odpoczywają na zewnątrz. Dzięki temu, prawdopodobnie ze względu na dostęp, jestem w studio z ludźmi, którzy piszą te piosenki od zera i łapią wibracje. Eksperymentujemy i bawimy się muzycznie. Dlatego dzięki nowemu albumowi ludzie będą mieli szeroki wybór. Nadal będzie spójny, ale będzie miał pełny zakres i więcej skakania.

Ural: Z czym eksperymentujesz na albumie?

Daye Jack: Twórczo eksperymentuję ze wszystkim, co podobało mi się na początku XXI wieku. Naprawdę podobał mi się Justin Timberlake Usprawiedliwiony . To wyśpiony klasyk.

Ural: Ile miałeś lat, kiedy to wyszło?

Daye Jack: Miałem wtedy sześć lub siedem lat. Eksperymentuję ze wszystkim, co było wtedy w radiu. Patrzę na rzeczy typu Pharrell i Timbaland. Bawię się rzeczami Outkast i odtwarzam własną kieszeń dźwięków. Chodzi o to, na czym dorastałem.

Ural: Czy trudno było się tutaj przystosować społecznie?

Daye Jack: Szczerze mówiąc, przez pierwsze mniej więcej pięć miesięcy nawet nie wychodziłem. To, co sprawiło, że naprawdę polubiłem tu przebywanie, to moment, w którym zacząłem swój program. Budziłem się, szedłem do tej samej kawiarni, szedłem do studia, relaksowałem się z tymi samymi ziomkami i powtarzałem to. Kiedy moja rutyna zadziałała i się przyzwyczaiłem, wszystko zaczęło się układać w całość muzycznie.

Ural: Wiem, że lubisz piłkę nożną. Jest tu wiele miejsc do zabawy.

Daye Jack: Grałem tutaj w kilka gier typu pick-up. Próbowałem zagrać w podryw i przeceniałem, jak bardzo jestem wysportowany i ledwo mogłem oddychać. Pod koniec gry łapałem powietrze. Grałem w inny mecz i ponownie przeceniłem swoją kondycję i zwymiotowałem pod koniec meczu. To gówno było dzikie. Nadal gram, ale teraz używam tego jako sposobu na utrzymanie formy.