J. Cole napisał w tym tygodniu bardzo emocjonalny, osobisty esej do publikacji Dereck Jeter The Players Tribune o nazwie The Audacity. W pewnym momencie szanowany MC przyznał, że nigdy nie przeczytał umowy podpisując kontrakt z wytwórnią JAY-Z Roc Nation 24 lutego 2009 r., Datę, o której mówi, że zawsze będzie pamiętać, ponieważ jest to dzień przed urodzinami prezesa Dreamville Records, Ibrahima Hamada.
Wspomniał, że tego dnia oboje wjechaliśmy windą do eleganckiego biura wysokiej klasy firmy prawniczej zajmującej się rozrywką, mieszczącej się w nowojorskim wieżowcu. Daleki od tego, co bym sobie wyobrażał, faktyczny moment podpisania umowy był stosunkowo nietypowy. Ib i I siedział w małej, cichej sali konferencyjnej naprzeciwko współpracownika mojego nowego, wymyślnego prawnika. Góra papierów przed nim zawierała wiele kopii umowy płytowej, której nigdy nie przeczytałem.
Współpracownik wskazał na obszar każdej strony, który wymagał mojego podpisu, a kiedy wszystkie kopie zostały podpisane, Ib i ja prawdopodobnie otuliliśmy się nawzajem i powiedzieliśmy coś w stylu: „Aight my dgg”. Chodźmy po to. Z pustymi kieszeniami wskoczyliśmy do pogiętej czarnej honda civic i zjechaliśmy na Lower East Side na Manhattanie, aby świętować w barze z kilkoma naszymi kumplami.
Zobacz ten post na Instagramie
Wpis udostępniony przez J. Cole (@thejcolebible) 2 lipca 2020 o 8:01 czasu PDT
Kapusta opisał to uczucie jako surrealistyczne i wyznał, że zawsze myślał o Jayu jako o postaci mitycznej.
Przyjaciele gratulowali mi i kontynuowali to z „Czarnuchem !!! Jak się czujesz?!!' on kontynuował. Wyobrażam sobie, że myśl o tym, by jeden z ich ziomali zawarł umowę z kimś, kogo wszyscy uwielbialiśmy, była niewiarygodna. Ale prawda była taka, że olbrzymi poziom podniecenia, jaki odczuwałem, został w jakiś sposób stłumiony przez ilość skupienia, jaką wiedziałem, że muszę mieć na moją ostateczną misję.
Przyjechałem do Nowego Jorku 6 lat wcześniej na częściowe stypendium z jednym absurdalnym celem: pewnego dnia usiąść na tym samym miejscu, na którym siedział Jay i tylko garstka innych raperów. Podpisanie jednej z moich największych inspiracji było nieoczekiwanym błogosławieństwem, ale nawet podczas tej pięknej nocy świętowania zrozumiałem, że był to tylko jeden gigantyczny krok w kierunku czegoś znacznie bardziej daleko idącego.
Przewińmy do roku 2020, a Cole należy do wyższych sfer artystów hip-hopowych i zbudował własne imperium rapowe ze swoim dobrym przyjacielem Hamadem u boku.
Fani z niecierpliwością czekają na kolejny solowy wysiłek Cole'a, który może pojawić się wcześniej niż oczekiwano. Wcześniej w tym miesiącu Hamad straciła wszelką nadzieję za zbliżający się album Cole'a, kiedy napisał na Twitterze, Żeby wyjaśnić, Nie ma wkrótce albumu Cole i nie ma wywiadu z Cole'em, ale to nieco się zmieniło we wtorek (21 lipca), kiedy Cole ogłosił pierwsze dwa single z The Fall Koniec, kontynuacja 2018 roku KOD, były tuż za rogiem.
Zobacz ten post na InstagramieWpis udostępniony przez J. Cole (@thejcolebible) 31 maja 2020 roku o godzinie 8:02 czasu PDT
Według tweeta z żonaty ojciec dwojga dzieci, dwa single to The Climb Back i Lion King On Ice, które mają pojawić się o 22:00. EST w środę (22 lipca). Jeśli chodzi o datę wydania albumu, cóż, nie ma szczęścia.
„The Climb Back” - wyprodukowany przeze mnie, napisał. Lion King on Ice - wyprodukowany przez J. Cole, T-Minus i Jetson. Pierwsze 2 utwory z The Fall Off. Wpadam jutro o 22:00. Nie mam jeszcze daty na album, nie spieszę się, wciąż kończę.
Sprawdź poniższy tweet.
płaski album zombie wakacje w piekle
The Climb Back - wyprodukowany przeze mnie.
Lion King on Ice - wyprodukowany przez J. Cole, T-Minus i Jetson. Pierwsze 2 utwory z The Fall Off. Wpadam jutro w nocy o 22:00. Nie mam jeszcze daty na album, nie spieszę się, wciąż kończę. ❤️🧗♂️🧗♂️🧗♂️ x 🦁🦁🦁 pic.twitter.com/b7h0fowVPp
- J. Cole (@JColeNC) 21 lipca 2020 r
