James Charles twierdził, że był zagrożony przez swojego kierowcę Ubera podczas niepokojącego incydentu na Florydzie.
YouTuber w mediach społecznościowych ujawnił, że on i jeden z jego pracowników mieli złe doświadczenia z firmą, gdy próbowali podróżować po Orlando.
Napisał: @Uber @Uber_Support cześć! jeden z twoich kierowców w orlando właśnie zadzwonił do mojego pracownika, a ja głupie, suki i zagroził, że nas uderzy. proszę o jak najszybszy kontakt.
Firma publicznie odpowiedziała na jego wiadomość komentarzem: Traktujemy to bardzo poważnie. Wyślij nam wiadomość DM ze swoim adresem e-mail i numerem telefonu, abyśmy mogli połączyć się jak najszybciej.
https://twitter.com/Uber_Support/status/1233220952667893761
20-latek jest obecnie w mieście na konwencie YouTube Playlist Live, na którym pojawią się inni popularni twórcy treści, w tym Tana Mongeau, Ricky Dillon i Charli D’Amelio.
Od tego czasu powiedział rzecznik Ubera LUDZIE że badają sprawę i że firma ma jasną politykę niedyskryminacji.
Dzieje się tak po tym, jak James otworzył się na temat negatywnych komentarzy w Internecie: „Rozumiem, że wielu ludzi mnie nie lubi, zaczął.
Nauczyłem się to akceptować i rozumieć – ale stopień, w jakim niektórzy ludzie korzystający z tej aplikacji chcą zrujnować mi życie, jest naprawdę smutny. Mam nadzieję, że pewnego dnia ludzie znajdą sposób, by poczuć uprawomocnienie bez konieczności bicia innych za lajki.
Dobrze, że Uber traktuje tę skargę poważnie.
