Jay-Z był ostatnio bardzo zajęty promocją swojego najnowszego albumu 4:44, a podczas wywiadu raper zdał sobie sprawę z tego, jak chciał pomóc Amy Winehouse przed jej tragiczną śmiercią.



Amy zmarła w 2011 roku w wieku 27 lat po dobrze udokumentowanych zmaganiach z alkoholem i narkotykami. Sześć lat po jej śmierci Jay-Z przypomniał sobie, jak bardzo się zaniepokoił, gdy po raz pierwszy spotkał piosenkarkę w nowojorskim pubie.



Dlaczego nie sprawdzić VMA 2017 w 120 sekund:






Raper ujawnił w podcaście Rap Radar Tidala: „Kiedy pierwszy raz się spotykaliśmy, powiedziałem jej: „Zostań z nami”.



Amy została znaleziona martwa w swoim londyńskim domu zatrutym alkoholem 23 lipca 2011 roku. Jay-Z wyraził chęć pomocy Amy po usłyszeniu tekstu jej hitu „Rehab”.

Powiedział: 'Ona nam mówiła, że ​​pisała nam piosenki prosto w twarz... 'Próbują, żebym poszedł na odwyk, nie idę', na przykład, co? Musisz iść!'

Jay-Z przyznał, że uważa, iż piętno związane z chorobami społecznymi uniemożliwia chorym szukanie pomocy.



[Getty]

artyści r&b 2016

„Nie mamy z tym do czynienia, bo to nie jest fajne. Takie rzeczy muszą się niestety dziać na dużej scenie, żeby wszyscy mogli to zobaczyć” – stwierdził raper.

Jay Z i Amy pracowali razem w 2007 roku nad remiksem jej hitu odwykowego.