Dawno, dawno temu producenci trudzili się nad swoim sprzętem w piwnicach, na strychach iw pracowniach. Beaty były sprzedawane, wydawane albumy i spieniężane. Czasami niektóre z nich kończyły się etykietami lub ofertami tłoczenia i dystrybucji, a proces się powtarzał. Każdy, kto odważył się naruszyć status quo, był krytykowany za sprzedawanie się lub przekraczanie granic. Przenieśmy się do 2013 roku, a Dr. Dre jest bardziej znany ze swojego imperium Beats niż z prawdziwych bitów, podczas gdy DJ Premier generuje własne czeki, a także zarabia pieniądze dzięki pracy z Nike i Christiną Aguilerą. Kiedy Biggie kiedyś rymował, rzeczy się zmieniły.
ja fajnie j vs jay z
Choć znają ich głównie ze swojej pracy z 50 Centem (21 pytań) i G-Unit, Bruce Waynne i Dirty Swift z Midi Mafia albo widzieli wspomniane zmiany, które nadejdą lata, zanim ktokolwiek inny, albo bardzo szybko dostosowali się do nowej ekonomii Hip Hopu. Oprócz najlepszych 40 projektów z Justinem Bieberem i Jennifer Lopez, Midi Mafia stworzyła środowisko, które pomaga rozwijać nowe talenty, takie jak Frank Ocean i BeBe O’Hare. W międzyczasie napływają czeki z Viacom / MTV, YouTube i innych źródeł. Wszystko to składa się na twórczą kontrolę, brak kompromisów i dostęp do milionów fanów wszystkich gatunków. To najbardziej dosłowna definicja terminu biznes muzyczny.
Nieplanowane przejście Midi Mafii do pierwszej czterdziestki
HipHopDX: Mieliście wczesne kredyty dla Bad Seed i Angie Martinez, ale mam wrażenie, że oboje mieliście większe aspiracje niż produkowanie undergroundowych projektów. Jaka była Twoja mentalność, gdy zajmowałeś stanowisko A&R?
Bruce Waynne: Myślę, że to tylko wzrost, a my w zasadzie się uczyliśmy. [Na początku] nawet nie wiedziałem, że można zarobić na sprzedaży bitów. To było wtedy bardzo obce i nie rozumiałem co Billboard był. Tak więc ostatnie 10 lat było jak praktyka zawodowa. W miarę upływu czasu nauczyliśmy się więcej i było tak: „Och, możesz zaśpiewać piosenkę? Ktoś pisze piosenkę, a potem… bum! Masz rekord. Następna rzecz, jaką wiesz, to „When I See U for Fantasia”. Nasze aspiracje zawsze polegały na tworzeniu dobrej muzyki i upewnianiu się, że mamy dobrych ludzi nagrywających [płyty]. Po prostu toczył się dalej.
DX: To poważny wzrost, biorąc pod uwagę, że oboje zaczęliście zasadniczo na poziomie artysty…
Bruce Waynne: Wszystko, co odniosło sukces, pochodzi z podążania za naszymi instynktami. Jesteśmy po prostu prawdziwymi fanami tego. Skończyło się na tym, że pracowaliśmy z Justinem Bieberem, ponieważ Swift był jak: Yo, ten facet jest z Ottawy w Kanadzie? Oczywiście, że to zrobimy! Nie słyszeliśmy nawet żadnej muzyki. Właśnie zdaliśmy sobie sprawę, że byliśmy pierwszymi facetami, z którymi Bieber chodził do studia, i mieliśmy kilka świetnych piosenek, które im się podobały. Spotkaliśmy Scooter Braun i cały proces dostania się do studia i pracy był bardzo naturalny. Byli fanami tego, co robiliśmy, a my byliśmy fanami tego, co robili.
Angie Martinez właśnie się wydarzyła. Wszystko przez rozwój i bycie fanami zarówno muzyki, jak i ludzi, z którymi pracowaliśmy. Niektóre rzeczy były tylko czekiem, ale większość była z ludźmi, których byliśmy fanami. To nigdy nie był przypadek, w którym powiedzieliśmy: „Och, chodźmy na jakiś R&B, a potem możemy spróbować zagrać trochę pop”. To było bardziej jak, J-Lo? Cholera, wygląda dobrze. Bardzo chciałbym być z nią w studiu. Słyszała muzykę, pracowaliśmy, a potem, co wiesz, mieliśmy międzynarodowy hit numer jeden. Nawet wtedy to tak, jak: O cholera, J-Lo dotknął kolana Szybkiego!
DX: W jaki sposób, jako producenci i autorzy piosenek, różni się proces współpracy z uznaną artystką, taką jak Jennifer Lopez, w porównaniu z nowym artystą, takim jak Bieber w tamtym czasie?
Brudny Swift: Nie sądzę, żebyśmy podchodzili do tego inaczej. Z kimś takim jak Justin Bieber tak naprawdę nic o nim nie wiedzieliśmy. Spędzasz więc trochę czasu, zastanawiając się, jakie są jego mocne i słabe strony oraz co możemy wnieść do stołu. Czy otaczamy go zespołem, aby miało to sens? Kogo sprowadzamy? Co musimy zrobić? Każdy artysta jest inny, więc oceniasz jego potrzeby, identyfikujesz te elementy i umieszczasz je na miejscu. Czasami jest to naprawdę proste. Słyszą piosenkę, którą lubią, ucinają ją i to wszystko. Innym razem jest to bardziej zaangażowane i tworzysz dźwięk. Ale nie ma to nic wspólnego z tym, że artysta jest nowy, czy nie.
Bruce Waynne: Każdy odpowiedni artysta chce odkryć siebie na nowo w następnym projekcie; technicznie czyniąc ich jak nowych artystów. Różnica w przypadku nowych artystów polega na tym, że chcą się ugruntować. To prawie to samo i tak naprawdę się nie zmienia. Chodzi o to, że mimo wszystko próbujemy przenieść to na wyższy poziom.
Midi Mafia przypomina o pracy nad Frankiem Oceanem Nostalgia, Ultra
DX: Czy po prostu rozmawiasz z artystami, a te rozmowy stają się później utworami?
Brudny Swift: Myślę, że dzieje się tak, im dłużej pracujesz z artystą. Weźmy na przykład Franka Oceana. Prowadziliśmy długie, długie rozmowy tylko o muzyce. Bruce powiedziałby: Hej, musisz posłuchać Beatlesów. Potem słuchał Beatlesów, wracał i mieliśmy więcej rozmów. Skończyło się na tym, że zrobilibyśmy kawałek i ten wpływ jakby z tego wyskoczył. Po prostu eksperymentuj. Kiedy masz ten długotrwały związek z artystą, z którym żyjesz, takie rzeczy dzieją się cały czas.
DX: Współpraca z Frankiem Oceanem wydawała się być naprawdę organiczna, która przyniosła korzyści wszystkim…
Bruce Waynne: Pracowaliśmy z Brandy i Jamesem Fauntleroyami, których jesteśmy wielkimi fanami. Spotkaliśmy Franka Oceana, ponieważ był jednym z pisarzy. Po prostu go kopnęliśmy i zdaliśmy sobie sprawę, że nasze gusta muzyczne się zbiegły. On powiedział: Yo, chciałbym przyjść do studia. W trakcie przychodzenia do studia i pracy nad jego rzemiosłem umieściliśmy wiele płyt. Następną rzeczą, jaką wiesz, było nagranie mixtape'u, on zawarł umowę i podpisał umowę wydawniczą. Wszystko, co zrobiliśmy razem, budowało to. Ale to było po prostu prawdziwe bycie fanami, lubienie tego, co robią inni, a potem tworzenie dobrej muzyki.
Jak Midi Mafia dostosowała się do zmieniającej się ekonomii przemysłu muzycznego
DX: To ciekawe, ponieważ jeśli podążacie tropem napisów o twórczości Midi Mafia, czas, w którym byliście znani tylko jako producenci, jest stosunkowo krótki. Prawie zacząłeś jako A & R…
Bruce Waynne: Tak, myślę, że to prawda. Myślę, że powinieneś napisać to bardzo odważnie w tym artykule, abyśmy mogli sprawdzić etykietę… jeśli nadal istnieje [śmiech].
Brudny Swift: Myślę, że nauczyliśmy się bardzo szybko, gdy gra zaczęła się zmieniać i kurczyć. Teraz A&R to menedżerowie, a do noszenia są trzy lub cztery kapelusze. Myślę, że spojrzeliśmy na to w ten sposób, że nie możemy już tak po prostu tworzyć bitów, teraz musimy tworzyć piosenki. Więc to jest jak, cholera, gdzie znajdujesz autorów piosenek? Musisz sam znaleźć autorów piosenek i rozwijać talent. Twórcy piosenek stają się artystami, a następnie artyści stają się kimś innym. Są wszystkie te granice, które musisz wymazać i po prostu zrób wszystko. W dzisiejszych czasach nie ma jednego miejsca, w którym zarabiamy wszystkie nasze pieniądze. Możesz dostać czek telewizyjny, YouTube sprawdzić kilka czeków z góry na to, tamto i inne, a może niektóre czeki na tantiemy. Jest wszędzie, podczas gdy 10 lat temu sprzedawanie bitów mogło być wygodne. Możesz wtedy użyć sampli, nie rezygnując wtedy z żadnego z twoich publikacji. Mentalność była taka, cholera… nieważne, to tylko próbka. Być może nie otrzymamy żadnej publikacji, ale właśnie zarobiliśmy z góry 300 000 dolarów.
Bruce Waynne: Przemysł muzyczny był kiedyś biznesem gotówkowym i już tak nie jest. Teraz to bardziej jak inwestycja. Musisz inwestować we wszystko, co robisz…
Brudny Swift: Jeśli zajdzie taka potrzeba, dostaniesz projekt za darmo. Możesz opublikować swoje później, jeśli musisz… dostać to miejsce?
Bruce Waynne: Teraz to wszystko jest na zapleczu…
Brudny Swift: To nie znaczy, że teraz robimy gówno za darmo [śmiech]. Nie, ale filozofia jest jak nieruchomości. Publikowanie jest jak nieruchomości, więc zdobądź z tego jak najwięcej i wykorzystaj później. Kiedy piosenka zostanie umieszczona w programie telewizyjnym lub filmie, otrzymasz zapłatę na zapleczu.
DX: Macie dużo partnerstw i mnóstwo strumieni przychodów. Czy standardowa umowa, w której prowadzicie interesy z wytwórnią płytową, jest nieistotna?
Bruce Waynne: Teraz wszystko musi naprawdę uzasadnić środki. Nie możesz odliczyć umowy z wytwórnią płytową, bo to zależy od zawartości. Na przykład, jeśli masz artystę z silnym undergroundem, a wytwórnia mówi: Hej, chcemy dać ci mnóstwo pieniędzy i przenieść to, co robisz, na wyższy poziom, ale chcą, żebyś zmienił to, co robisz. wtedy to nie ma sensu. To nie zadziała. Ale jeśli etykieta mówi: Rób dalej to, co robisz, a my to sfinansujemy, wtedy inwestują w Ciebie. To ma sens. Różnica polega teraz na tym, że nie skupiamy się na wytwórni płytowej. Może Mountain Dew może chcieć zrobić to samo.
To jest powód, dla którego nasza współpraca z Viacom i MTV układa się tak dobrze. Daje nam możliwość zbudowania czegoś, stworzenia integralności, a następnie posiadania wielu opcji. Kiedyś po prostu tworzyliśmy rytm, a potem próbowaliśmy wykorzystać go w projekcie artysty. Teraz mamy aplikacje, programy telewizyjne, filmy i wiele różnych rynków zbytu. Wcześniej był to tylko jeden sposób. Więc przeszliśmy z perspektywy przemysłu muzycznego do myślenia o perspektywie przemysłu muzycznego. Teraz to naprawdę dwie różne rzeczy.
