Powracający
Chociaż rozpoczął się jako przyjazna dla tańca permutacja jamajskich systemów dźwiękowych reggae, od tego czasu Hip Hop eksplodował w ogromnej globalnej kulturze. Podczas gdy wielu podziemnych emceów może zaświadczyć o gorliwości, z jaką europejska publiczność odbiera ich muzykę, niewielu doświadcza jej tak jak absolwent Artifacts El Da Sensei. W 2008 roku raper Brick City współpracował z polskim duetem producenckim The Returners nad 11-utworowym albumem zatytułowanym Globalne przejęcie: początek . Album był zwrotnym powrotem do złotej ery hip-hopu, kiedy zakurzone próbki funk i R&B były normą, a emcee zostałby potraktowany przez PM Dawn, gdyby nie miał ochoty na tabakę ze swoimi taktami.
Rozpoczynając dokładnie tam, gdzie skończyli, El i Powracający wrócili Global Takeover 2: Nu World dzięki uprzejmości Coalmine / Asfalt Records. Szczycąc się funkcjami Sean Price, Rakaa Iriscience of Dilated Peoples, Bekay i wielu innych, Da Sensei rozmawia z DX o swoich relacjach z duetem produkcyjnym, zachowaniu spójności lirycznej i współpracy z kolegą z Jersey, Treach of Naughty by Nature.
HipHopDX: Global Takeover 2: Nu World jest drugim pełnym albumem, który zrobiłeś z produkcją The Returners obsługującą. Co sprawiło, że chciałeś do nich wrócić tak szybko po pierwszym Globalne przejęcie ?
Da Sensei: Planowaliśmy zrobić kolejny, ale pierwszy [projekt Globalne przejęcie ] było właściwie wprowadzeniem i to
był to nasz pierwszy raz, kiedy pracowaliśmy razem, więc chemia nie była tam do końca. Byłem z nimi dużo w trasie w ciągu ostatnich trzech lat, więc kiedy zacząłem słyszeć beaty, z którymi przyszli… Pomyślałem: No cóż, o tym właściwie rozmawialiśmy [przy następnym projekcie] , jeśli chodzi o znalezienie naszego brzmienia [razem] i zdobycie kotów, które znamy, uzupełniłoby to, co próbowaliśmy zrobić.
DX: Pracowałeś prawie wyłącznie z jednym lub dwoma producentami nad każdym ze swoich albumów, niezależnie od tego, czy chodzi o Buckwild na Artifacts Między młotem a kowadłem czy Illmind na twoim solowym albumie Niezwykłe . Wolisz pracować w ten sposób?
Da Sensei: Każdy, kogo słyszę, nie obchodzi mnie, czy to nowy producent, czy też Shawn J. Period z [1997 To oni ] i teraz, o ile brzmi gorąco, pieprzę się z tym… Po prostu czuję, że jeśli [producent jest] nowy, nie powiem, że to więcej głodu niż można usłyszeć w muzyce, ale to prawie… jeśli dźwięk tam jest, kimkolwiek jest, pracuję z nim, więc naprawdę nie ma dyskryminacji… Po prostu czuję to w przypadku nowych kotów, to jest to, co utrzymuje go na bieżąco… ponieważ wszyscy próbują śledź nowości. Muszę być na bieżąco, aby wiedzieć, kto jest nowym producentem, który jest gorący i jeśli będę miał okazję z nim pracować, to robię to. Tak jest w przypadku The Returners; są jak moja mała armia po drugiej stronie globu, gdzie czuję, że mogą konkurować z kotami ze Stanów Zjednoczonych.
DX: Zdecydowanie, a The Returners przynoszą naprawdę klasyczny, hardbody styl bitów. Jako ktoś, kto brał udział we wszystkich czterech elementach hip-hopu i przez tak długi czas tworzył tak fajną muzykę jak ty, jak to było pracować z duetem produkcyjnym, tak geograficznie oddalonym od początków hip-hopu?
Da Sensei: Chcę powiedzieć, że nie zdziwiło mnie to [kiedy ich pierwszy raz usłyszałem], ale [tak się stało]… kiedy ich poznałem, mieli jakieś 18, 19 lat… i byli studentami hip-hopu [z ] jeden gość jako didżej [DJ Chwial], a drugi jako producent [Little]… ci kolesie [byli] dziećmi, kiedy my [raperzy z lat 90.] wydawaliśmy te płyty… Myślę, że w Europie badają to, co więcej zrobiliśmy w latach 90. niż to, co robimy teraz, aż do 2000 roku… dla mnie praca z nimi to naprawdę plus, ponieważ oni też wyciągnęli ze mnie to gówno… [oni] kopali dla tych wszystkich płyt w ich domu [w Polsce]… to jedyna fajna rzecz w pracy z nimi. Mają swój własny dźwięk. Wszyscy moi przyjaciele mówią to samo [słuchając ich]: Hej, ci kolesie nie są z Polski… to tylko pokazuje, że zwrócili uwagę na [Hip Hop] trochę bliżej, niż myślisz.
DX: Słyszałem, że do tego albumu zsamplowali wyłącznie polskie płyty. Czy była to celowa decyzja z twoich partii, a jeśli tak, to po co traktować to jako temat dźwiękowy?
Da Sensei: [Ich przykładowe wybory] pochodzą z rozmowy o próbie uzyskania oryginalnego brzmienia… Nie obchodzi mnie, skąd jesteś, kiedy szukasz płyt, natkniesz się na to samo gówno, które mają wszyscy inni … Nie obchodzi mnie, czy jesteś Pete Rock, czy [DJ Premier], próbujesz znaleźć płytę, której druga osoba nie ma… to samo, gdy słuchasz polskiej muzyki. Musiałem usiąść i posłuchać gówna, którego słuchają, a ja mówiłem, że to brzmi jak w domu, ale śpiewali po polsku [śmiech]. Mają polski funk, polskie R&B… to zabawne, że w latach 70-tych i 80-tych wszyscy ci polscy [muzycy] mieli własną markę tego, czym ja byłbym amerykańską muzyką… więc kiedy słucham breaków, ja Cholera, to jest coś, co będzie [z] domu.
DX: Po drugiej stronie albumu przechodzisz dokładnie tam, gdzie był pierwszy Globalne przejęcie przerwane w odniesieniu do twoich tekstów. Jak wyglądał proces utrzymywania takiej lirycznej spójności?
Da Sensei: Cóż, to właściwie to, kim jestem i… mój styl. Nie chcę brzmieć jak ktokolwiek inny, i tak właściwie to chcieliśmy zrobić. O ile ja [jako autor tekstów], [Chwial i Little] wiem, że przyjdę z rymami bitewnymi… większość tekstów nie będzie cię nudzić. To nie będzie coś, w czym musisz czuć, że ktoś z tobą rozmawia lub że ja głoszę. [Moje teksty] lub o hip-hopie i prawie tego, co wiem i czego się nauczyłem w tej pracy [jako kariera]. Chciałem dać im najtrudniejsze płyty, jakie mogłem im dać, nawet dla kogoś takiego jak ja. Tam, skąd pochodzę, nie jest tak dużo… łajdak, ale ciężko [tak jak w] trudnych rymach [i] trudnych przekazach… Myślę, że kiedy słucham wiadomości, którą przynieśliśmy w pierwszym [ Globalne przejęcie ], ten [nowy album] bardziej [my] zwracamy uwagę na to, co próbujemy zrobić… staliśmy się trochę głębsi… [i] bardziej dojrzali, jeśli chodzi o piosenki takie jak Good Time… czuliśmy, że musimy podkręć to.
DX: Oczywiście, a jedną z piosenek w projekcie, która naprawdę rzuca się w oczy, mając to na uwadze, jest Goin ’to War z Treach [z Naughty by Nature]. Wszyscy kochają nowojorski hip hop, ale zawsze byłem fanem sceny hip-hopowej w New Jersey, czy to Naughty, czy Redman, Lord of the Underground czy Artifacts. Czy nagranie tego utworu było dla ciebie czymś wyjątkowym, skoro zarówno ty, jak i Treach pochodzicie z New Jersey?
Da Sensei: Tak, do diabła, stary. Wysłałem [Treach] wiadomość [tekstową] [o piosence] z Polski, a on odpowiedział mi od razu w stylu: Tak stary, zróbmy to. To było zabawne, [ponieważ] wiedziałem, że jest w drodze, jechali do Iraku i tak dalej… Nie miałem do niego nic oprócz cierpliwości… Myślę, że miesiąc lub dwa później uderzył mnie w stylu: Yo, jestem w studio, przejdź… My
zwrotka jest już skończona, docieram na miejsce i wchodzę po schodach do studia i po prostu widzę go tam siedzącego… z padem w dłoni, a rytm gra głośno jak diabli. Wszyscy patrzą na mnie, kręcąc głowami w stylu: „Hej, to jest rytm?” [Treach] zrobił [jego zwrotkę] tuż przed moją twarzą. Ten moment nie był inny, gdy grałem piosenkę z Sadat X, tak samo jak wtedy, gdy grałem Frontlines z Organized Konfusion. Ci ludzie są moimi rówieśnikami i żeby wiedzieć, skąd pochodzi [Treach]… Pamiętam, jak wracałem do domu z pracy i widziałem O.P.P. [Naughty by Nature's] w telewizji co pięć minut. Pamiętam, skąd pochodzą, i jestem dumny, że kiedy [The Artifacts] wyszli z Wrong Side [of the Tracks], znalazłem się wśród kolesi z [New] Jersey. Wszyscy się znaliśmy… a kiedy [Tame One i ja] nagraliśmy tę płytę i okazali nam miłość, to było tak, jakbyśmy dołączyli do klubu. Dla mnie teraz, aby móc nagrać piosenkę z [Treach]… to była przyjemność i wycięcie paska, aby powiedzieć, ile kotów może zrobić piosenkę z kolesiem, wiedząc, że jest… zdobywcą nagrody Grammy, platynową koszulką [artysta ]?
nick grant powrót fajnego torrenta
Człowiek w pudełku
Chociaż niewielu opowiedziałoby się za artystyczną zasługą Limp Bizkit, rock i rap to dwa gatunki muzyczne, które są nieuchronnie powiązane w ich historii. Od artystów takich jak Cypress Hill i Public Enemy samplujących odpowiednio Black Sabbath i Slayer, po nawet wczesne lata hip-hopu wchodzące w interakcję z nowojorską sceną art-punk w Roxy w latach 80-tych, hip-hopowe głowy zawsze były rzucane w diabelskie rogi. . Niewielu artystów ucieleśnia tę muzyczną relację, tak jak Arsonists / Non-Phixion emcee Q-Unique. Przez lata pochodzący z Brooklynu członek Rock Steady Crew intensywnie współpracował z innymi entuzjastami metalu, Ill Billem i Necro, a nawet założył zespół o nazwie Stillwell z basistą Korn, Fieldym.
Chociaż jego najnowsze wydawnictwo Fat Beats Pomiędzy niebem a piekłem nie jest jawnie metalowym brzmieniem, Q-Unique powiedział DX-owi, że grunge, takie jak Alice in Chains i Nirvana, były kluczowymi źródłami inspiracji dla tego albumu. Wyjaśnia, że ci artyści popchnęli go do wyrażenia bardziej szorstkiej strony życia i utrzymania rockowego wpływu w jego produkcji.
HipHopDX: Pomiędzy niebem a piekłem jest naprawdę mroczny, a jeśli chodzi o teksty i produkcję, nie robił żadnych bzdur ani bzdur. Czy było coś konkretnego, co to zainspirowało?
uwięziony w szafie pt 23
Q-Unique: [Album] opiera się na tym, kim jestem jako osoba, numer jeden, a także na niektórych moich muzycznych wpływach. To zabrzmi zabawnie, ale przez długi czas byłem wielkim fanem grunge rocka, tak jak Alice in Chains i Nirvana. Wiele z tych zespołów, w sensie tekstowym, po prostu opowiadają tę mroczną rzeczywistość o życiu i swoich sytuacjach. Zawsze lubiłem ten dźwięk, tego typu teksty i tego typu agresję. To jest po prostu to, z czego pochodzę, a także czuję, że jestem jedną z tych osób, które służą tylko jako równowaga. Wiele się dzieje w komercyjnym hip-hopie i to prawie jak - i znowu używam rocka [jako] porównania - jest jak… Glam Rock kontra Grunge Rock. Pamiętam, kiedy była Trucizna i drażnili swoje włosy, a Kurt Cobain wszedł ze swoimi tłustymi włosami i prostymi trzema akordami. To było zupełnie odwrotne [do glam rocka]. Było wielu ludzi, którym podobał się ten realizm. Został stworzony, nie był polerowany; po prostu dałem ci to, jak to było, prosto i z surowymi emocjami, i takim właśnie jestem artystą.
DX: Absolutnie. Jedną z rzeczy, która się z tym wiąże, jest to, jak szczegółowe i szorstkie są twoje umiejętności opowiadania historii i naprawdę widzę, jak to się dzieje w piosence Crack Era. Piosenka brzmi tak realistycznie i dogłębnie, że zastanawiałem się, czy była inspirowana konkretnym doświadczeniem, czy po prostu twoimi codziennymi obserwacjami?
Q-Unique: Wydaje mi się, że znowu wydaje mi się, że znalazłem się teraz w muzycznym miejscu, w którym ludzie próbują znaleźć rzeczywistość… ludzie szukają tego, co jest prawdziwe. Nie ma już nic prawdziwego… Crack Era to proste podsumowanie mojego życia osobistego. To jest prawdziwe, stary. Zostawiam siebie bezbronną, by dać ci kawałek tego, kim jestem i miejmy nadzieję, że rezonuje z tobą w sposób, który dotyka twojej duszy i sprawia, że czujesz, że przynajmniej ten facet mówi prawdę. Przynajmniej ten facet jest prawdziwy, ponieważ wielu z nas, szczególnie w hip-hopie, nie wiemy, komu [lub w co] wierzyć… niektórzy nawet nie dbają o to, w co wierzymy, po prostu słuchamy jak roboty. Dla mnie wracam do miejsca, w którym musisz w pewnym sensie mówić prawdę w tym, co mówisz. To jest [era] hip-hopu, z której pochodzę; jeśli nie mówiłeś prawdy, zostałeś uderzony w twarz. Rezonuję z tym i z moim pierwszym albumem z 2004 roku Zemsta jest moja ] Zrobiłem to samo, chociaż były pewne utwory… gdzie przeszedłem przez krawędź… [ale] Zobaczyłem, że fani byli naprawdę w tych [bardzo prawdziwych i osobistych piosenkach], więc pomyślałem: Pozwól mi skłaniaj się bardziej ku nim… i pozwól mi się wyrwać z tego całego gadania, to szalone gówno, bo po jakimś czasie, ile jeszcze razy ci powiem, jaki jestem szalony lub chory lub jaki jestem wspaniały? Po prostu mnie już tam nie ma.
DX: To naprawdę widać, ponieważ na samym początku albumu Listening Problem wspominasz o odejściu swojego brata. Po pierwsze, kondolencje, nie mogę sobie wyobrazić, jak trudno jest stracić takiego członka rodziny, ale dla ciebie i nie krępuj się odpowiadać tak mało, tak dużo lub wcale, jeśli jest to zbyt trudne, czy ta tragedia wpłynęła na dźwięk albumu?
Q-Unique: Mam na myśli to, że [jego śmierć] wywarła ogromny wpływ. Był moim młodszym bratem… byliśmy blisko i oczywiście wywarło to ogromny wpływ, ponieważ przechodzisz przez wszystkie te różne emocje, od bardzo złego [do] bardzo smutnego [do] wyczerpania emocjonalnego, z może niewielkimi dawkami szczęście, ponieważ wspominasz chwile i rzeczy oraz śmiejesz się z pewnych sytuacji. Ale zdecydowanie miało to niewielki wpływ na to, dokąd zmierzam [z LP], ale miałem też, poza nim, przechodząc [i] patrząc na cały przemysł muzyczny, [pragnienie], aby nie chcieć być zły na punkt, w którym po prostu się zamknąłem, ale [żeby wziąć] swoje emocje i po prostu robić to, co robię [z muzyką], ale do skrajności… zamiast mówić: Spójrz na stan hip-hopu, to jest do bani! To strata czasu, kto do cholery chce słuchać, jak ktoś narzeka na hip hop? Więc czuję, że będę po prostu sobą, będę po prostu istniał i jeśli moje życie będzie [jest] tam, gdzie to jest, jak Alice in Chains, jak Nirvana, i tam właśnie jestem w, to właśnie tam zamierzam się udać.
DX: W tym samym duchu, aby to było prawdziwe, kolejna piosenka na albumie, która naprawdę rezonuje z tym, to BK, BX, BK. To, co mnie zaskoczyło w tej piosence, to sposób, w jaki mówisz, że zdobyłeś wykształcenie hip-hopowe, będąc z Brooklynu, który wyprodukował jednych z najlepszych raperów wszechczasów, i wychował się na Bronksie, miejscu narodzin hip-hopu. W związku z tym, jak przybycie do tych dwóch dzielnic wpłynęło na twoją perspektywę jako artysty?
Q-Unique: Samo bycie na Bronksie w czasie, gdy byłem na Bronksie, było boskie, ponieważ widziałem Hip Hop, gdy był mały, kiedy Sugar Hill Records zaczęło tam chodzić, a Run-DMC właśnie się pojawiało, i W pociągach było graffiti, a niektórzy członkowie Rock Steady Crew przechodzili przez mój blok… To było szaleństwo, żebym tylko tam był i był świadkiem tego wszystkiego. Nie można prosić o lepszą sytuację dla osoby, która byłaby zaangażowana w hip-hop… Byłem tylko tym dzieciakiem, który to wszystko absorbował. Kiedy wróciłem na Brooklyn, to było więcej, kiedy zacząłem… traktować moje teksty na poważnie i wtedy wszystko się rozwinęło.
DX: Słyszałem, jak mówiłeś to w innych wywiadach, że czujesz, że masz dwie strony siebie i to ma sens, ponieważ jesteś członkiem Rock Steady Crew i uczyłeś się sztuki hip-hopu, ale jest też część ty, który kochasz muzykę grunge i rock. Pod tym względem, gdzie widzisz, jak te dwie strony spotykają się na tym albumie?
Q-Unique: Myślę, że praca z Fieldym [z Korn] w naszym zespole Stillwell pomogła mi naprawdę obrać inny obrót przy tym albumie, gdzie był bardziej przemyślany, jeśli chodzi o pisanie hooków. Starałem się je uprościć znacznie bardziej niż zwykle. Jeśli spojrzysz na wiele haczyków z tamtych czasów, są one o wiele bardziej rozwlekłe… [także] jeśli słyszysz niektóre piosenki ze zmianami [jak Mr. Lopez]… to jest rock. Rock ma takie zmiany. Hip-hop to bardzo zbędna maszyna, a rock… ma awarie, solówki i różne części utworu. Próbowałem to zrobić z kilkoma piosenkami, ale Mr. Lopez byłby tą jedną piosenką… w której połączyłem te dwie mentalności. Zatrzymałem mój album Hip Hop, ponieważ zawsze czuję, że istnieje subtelna linia… rap-rocka czy czegokolwiek… ale mentalność tworzenia niektórych piosenek była bardziej w mentalności rockowej.
Doszło do punktu [z rap-rockiem], w którym jest to bardziej mentalność niż próba bycia oczywistą. Z [Stillwell] tak naprawdę nie rapuję w ten sposób… Chodziłem na lekcje śpiewu i robiłem to wszystko. Poza tym moi rodzice byli muzykami, więc już wiedziałem, co robię… Myślę, że bardziej chodzi o wprowadzenie mentalności i połączenie jej w ten sposób [tak, aby] ludzie mogli w pewnym sensie usiąść i rozdzielić to w ten sposób i myśleć: Och, Słyszę tam wpływ hip-hopu, nie jest to bezpośredni, ale rozumiem. W ten sam sposób mówisz mi, że w [moim albumie] w pewnym sensie słyszysz, że jest wpływ rocka, i tak, masz rację, pan Lopez to ma, nawet jeśli to nie brzmi jak rock , ma tę rockową mentalność zmian… to po prostu bardziej szukanie odpowiedniego punktu widzenia i łączenie [tych] mentalności.
DX: Inną rzeczą, którą zauważyłem na temat albumu, jest to, że wasza produkcja naprawdę zdawała się rozwijać jeszcze dalej niż to, na czym była Zemsta jest moja , co wiele mówi, odkąd byłeś już wtedy producentem narkotyków. Co zrobiliście inaczej na tym albumie?
Q-Unique: Na pewno było kilka rzeczy [które zrobiłem inaczej]… teraz myślę o tym, to nie były tylko metalowe zmiany [zrobiłem inaczej]. Nie wiem, jak dobrze wykorzystałem ten wpływ, ale wracałem myślami do Hanka Shocklee'a [z Bomb Squad] z Public Enemy i jak szalone były wszystkie dźwięki, które stworzył, ale brzmiało to dla mnie tak niewiarygodnie… Ja tęsknię za tym, kiedy Public Enemy robił tego rodzaju płyty z całym tym dźwiękiem, ale to wciąż był jeden kawałek. Wracam do pana Lopeza [co do], dlaczego włożyłem tak wiele cholernych dźwięków i różnych rzeczy z powodu tych [rodzajów płyt], do których metalowcy dążyli. To jest jak cykl; Public Enemy była jedną z tych grup, w których zakochał się świat rocka.
Inną rzeczą [zrobiłem inaczej] było wokalnie… W pewnym sensie uspokoiłem swój ton [w niektórych piosenkach]. Zauważyłem, że na wcześniejszych nagraniach brzmiało to tak, jakbym dużo czasu krzyczał. Pamiętam, że relaksowałem się z tym kolesiem, który pracował dla stacji radiowej, a on był kimś, kogo znałem od jakiegoś czasu, a on był tak, jakbyś nie krzyczał na wszystko cały czas, byłoby fajnie, ponieważ ty dostałbym tę różnicę, a jego rada utknęła we mnie. Jeśli zauważysz, tym razem nie krzyczę na wszystko. Osobiście nie musiałem krzyczeć, aby wyrazić swój punkt widzenia… więc te dwie główne zmiany pomogły [uczynić] różnicę dzięki [ Pomiędzy niebem a piekłem ].

