Sage Francis był zarówno krytykowany, jak i doceniany przez krytykę za swoją pracę w niezależnym świecie rapu, odkąd pojawił się na scenie z kotletami barani i wierszami. Emcee z Rhode Island ma unikalny przekaz, coś, co jest chwalone i znienawidzone przez różnych słuchaczy, a jego treść spotkała się z podobnymi reakcjami. To nic nowego dla Sage. Nie boi się być sobą.
Od wydania Anticon w 2002 roku Dzienniki osobiste , przedstawił nam swoją interpretację gatunku, który go zainspirował. Szczycący się wpływami od Public Enemy po N.W.A. Według Kool Keitha, Francis utrzymuje, że Hip Hop to wyjątkowe jednostki, które swobodnie wyrażają siebie. Więc chociaż niektórzy mogą twierdzić, że jest niekonwencjonalny lub niekonwencjonalny, on mówi, że na tym polega Hip Hop.
Teraz Francis wyszedł Li (f) e , album będący odejściem od konwencjonalnych instrumentów hip hopowych, co nie powinno być zaskoczeniem. Album zawiera różnych instrumentalistów odpowiedzialnych za muzykę, takich jak Buck 65, DeVotchka, Califone’s Time Rutili i Death Cab for Cutie’s Chris Walla. Jego treści przeplatają się z osobistymi historiami, dodając fascynujące anegdoty, a wszystko to dzięki symbolice w tym, co mówi, pozwala fanom wybrać własną podróż.
HipHopDX rozmawiał z Sage Francisem o jego stylu pisania, nastoletnim niepokoju, wyborze bitów i tym, jak wczesne wpływy hip-hopu sprawiły, że nie chciał zachowywać się biało. Następnie podzielił się tym, że N.W.A. Być może uratował go przed samobójstwem w młodym wieku i jak bycie nietradycyjnym pozwoliło mu pozostać wiernym sobie.
HipHopDX: Wiem, że zdefiniowałeś ten album jako swój własny dysk przygodowy. Ale, jak masz nadzieję, co fani mogą zabrać z tego projektu?
Sage Francis: Kiedy powiedziałem, że wybierz własną przygodę, było to bardziej w odniesieniu do tekstów i jest wiele do wyboru, jeśli chodzi o interpretację piosenek. Niektórzy ludzie chcą skupić się na jednym lub drugim aspekcie historii i tak właśnie piszę. Ale ogólnie rzecz biorąc, mam nadzieję, że wyrażam coś, co czują, a to poprawia ich życiowe doświadczenie podczas słuchania. Jeśli nie, nie wiem. [Śmiech] Przepraszam za to. Zauważyłem, że wielu ludzi chciało ode mnie więcej albumu w stylu boom-bap. Nie sprzeciwiam się temu w pewnym momencie, zanim umrę. Tam, gdzie jestem teraz, wydaje mi się, że to najlepszy rodzaj muzyki, jaki mogę stworzyć do piosenek, które piszę. Byłem bardzo podekscytowany samym nowym brzmieniem i pracą z nowymi ludźmi, odkrywaniem nowych terenów.
DX: Tak, po prostu słuchając, poczujesz ten klimat. Co skłoniło cię do tego konkretnego stylu w wyborze beatów i wniesieniu tego elementu do hip-hopowego albumu?
Sage Francis: Po pierwsze, utwory, które piszę najlepiej sprawdzają się z niekonwencjonalnymi stylami bitów. Tak więc, nawet kiedy piszę prostą piosenkę hip-hopową lub zwrotkę rapową, nawet jeśli używam samplowanych bitów, zwykle przybierają one dziwny zwrot i wkraczają w niekonwencjonalne terytorium. Tym razem miałem zaszczyt pracować z wieloma różnymi instrumentalistami i muzykami, którzy mieli możliwość pisania ze mną. To nie jest coś, co zazwyczaj robię, ponieważ to trwa tak długo. Jest to dużo droższe i wymaga dużo więcej zaangażowanych osób, aby zostało to zrobione dobrze. Więc nie spieszyłem się z tym ostatnim. [ Li (f) e ] był moim ostatnim albumem z [Epitaph / Anti Records]. Pomyślałem, dlaczego nie wykorzystać ich zasobów i ich zasięgu i nawiązać współpracę z zespołami, które nigdy wcześniej nie pomyślałyby o współpracy z artystą hip-hopowym?
DX: Zacząłeś pisać rymy w młodym wieku. Jak wyglądały te rapy?
Sage Francis: [Śmiech] Byli bardzo Run-DMC, LL Cool J, Mrożona herbata zainspirowany, nawet za krótki. Oczywiście była faza Beastie Boys i chodziło o to, żebym ukradł sześciopak piwa, przejechał samochodem przez centrum handlowe i przeżywał przygody. Były też rapy seksualne lub dis rapy. To wszystko, co napisałem. Chodziło o seks, poniżenie kogoś lub po prostu szaloną przygodę. [Śmiech] Ale wiesz co? Wciąż mam te piosenki na taśmie. Któregoś dnia, jeśli zechcę to wszystko zakończyć pewnego dnia, wypuszczę je.
DX: Jak pudełko z młodym mędrcem Francisem? [Śmiech]
Sage Francis: [Śmiech] Mój zestaw pudełkowy będzie jak siedem płyt CD z rapami mojego małego dziecka, które były do niczego.
DX: To prowadzi mnie do czegoś, do czego ostatnio powróciłem w Twojej piosence Mullet. Znalazłem tam kilka interesujących rzeczy. Naprawdę masz głęboką miłość do Hip Hopu i historii Hip Hopu, co widać na tym utworze. Mówisz też o tym, że nie jesteś o naszywkach zespołu rockowego i spranych w kamieniu dżinsach. Teraz, od lat, wielu twoich zwolenników było fanami punk rocka / rocka, którzy czasami pasują do tego opisu. Jak to jest widzieć tak zróżnicowaną bazę fanów?
Sage Francis: Wszystko jest dziwne. Ostatnie 15 lat było dziwne. Ale kiedy się pojawiałem, słuchałeś albo hip-hopu, albo metalu, albo klasycznego rocka. Wybrałeś swój gatunek i to wszystko. Nie można było mieszać i dopasowywać. To była twoja tożsamość. Żyjemy teraz w kulturze mixtape, w której ludzie mają zmieszane playlisty ze wszystkimi gatunkami. Z jakiegoś powodu czuję, że ludzie nie zdobywają już swojej tożsamości tylko przez jeden gatunek. Kiedy stworzyłem Mulleta, to ja odnalazłem to, co uważam za bardzo małe spojrzenie na muzykę. Oczywiście kochałem hip hop. To była jedna z jedynych rzeczy, na których mi zależało. To była jedna z moich największych pasji. To uniemożliwiło mi zaakceptowanie jakiejkolwiek innej muzyki w moim życiu. Czułem, że mogę słuchać tylko Hip Hopu i to było jedyne gówno, które się liczyło. To dlatego, że mainstream i popkultura odrzucały Hip Hop i nie okazywały mu szacunku, na jaki zasługiwał. Więc po prostu odrzuciłem wszystko inne, jak Hip Hop jest tam, gdzie do cholery jest. Ostatecznie, oczywiście, Hip Hop przeniknął każdy zakątek naszej kultury. To jest wszędzie. Jest we wszystkim. To jest główny nurt. To popkultura. W tym momencie ludzie się rodzą. Zabawne jest dla mnie myślenie i to, o czym nawiązuję w tym wierszu, to fakt, że w Rock & Roll odrzucałem jego biel. Dla mnie rock & roll był białą muzyką dla białych ludzi i to czyniło go banalnym. Aby zdać sobie sprawę, że Rock & Roll został skradziony czarnej kulturze i zaakceptowałem Hip Hop bez żadnego pomysłu, że to samo prawdopodobnie będzie lub dzieje się z Hip Hopem. Ale tak, cała sprawa Rock & Roll / Heavy Metal… Kiedy w końcu zaakceptowałem, że każdy gatunek ma dobre i złe strony, nawet hip hop, wszystko trochę się wyrównało.
DX: W tym samym utworze jest kwestia hip-hopu, która sprawia, że nie chcesz zachowywać się biało. W pewnym momencie musiał być czas, kiedy powiedziałeś, że jestem tym, kim jestem i ta kultura i gatunek będą mnie za to szanować. Kiedy to się stało?
Sage Francis: Cóż, przez długi czas nie tylko ja, ale wielu białych emceów tańczyło wokół faktu, że są biali i nie ujawniali publicznie, że są. Działo się to w epoce XII wieku, od połowy do późnych lat 90., kiedy radio uniwersyteckie było ogromne. Można było odtwarzać swoje piosenki, ludzie słyszeliby nazwę, ale nigdy nie widzieli twarzy i oczywiście podziemny hip hop nie był zbyt często poruszany w mediach, więc zdjęcia prasowe tak naprawdę nie istniały, a Internet tak naprawdę nie był. na około. W końcu, kiedy przestałem się tym przejmować… to znaczy, musiałem przejść przez wiele zmian w swoim życiu, zanim mogłem zaakceptować fakt, że jestem tym, kim jestem i ludzie zamierzali to odrzucić lub zaakceptować. To nie ma znaczenia. Równie dobrze mógłbym po prostu położyć to wszystko na stole. To było około 1998 lub 1999 roku, kiedy użyłem zdjęcia, na którym widziałem wąsy i kotlety baranie, co było dla mnie naprawdę brzydkim, ultra-białym wyglądem, a nie hip-hopem. Kiedy to wykorzystałem, pomyślałem, że odtąd będę się tak prezentować i być w stylu: nie będę pasował do żadnej fajnej kategorii, jeśli chodzi o wygląd i modę, i jeśli ludzie będą odrzucać moją muzykę ze względu na to, jak wyglądam, nie jest to oczywiście grupa fanów, o którą i tak muszę się martwić. To jest to. Ten obraz zmienił się w moje logo dla Strange Famous Records i użyłem go w wielu innych rzeczach i myślę, że zatoczyliśmy koło z okładką tego ostatniego albumu.
Wywiad z Birdmanem w klubie śniadaniowym
DX: Jej nonkonformizm, nietradycyjny aspekt… Słyszałem, jak mówiłeś o tym, jak to jest hip hop, myśląc o tym, na czym się wychowałeś. Jak możesz to wyjaśnić ludziom, którzy mówią: „Nie, on nie jest tradycyjnym emcee”.
Sage Francis: To, o czym trudno mówić, to fakt, że każdy z nas ma inną definicję hip-hopu. Nie ma wspólnej definicji tego, czym jest hip hop. Próbując powiedzieć ludziom, co myślę o hip-hopie, czasami mówię o ich definicji, a czasami o mojej. Ale jeśli o mnie chodzi, ludzie musieli być oryginalni. Ludzie musieli przyjeżdżać z własnym stylem. Ludzie musieli przyjeżdżać ze swoimi rzeczami, a nie tylko w kółko bieżnikować to samo stare gówno. Bycie oryginalnym i wnoszenie czegoś innego uczyniło Hip Hop wspaniałym. Wygląda na to, że to podstawa, hard-line hip-hopowe dzieciaki, które, nie jestem pewien, ile mają lat, widzą coś innego i automatycznie odrzucają to w stylu: To nie jest znajome. To jakieś inne gówno. Ale kiedy Kool Keith zajmował się tymi wszystkimi różnymi rzeczami, był to dla mnie hip hop. Kiedy Public Enemy wyszło, a ich produkcja była tak dziwna i dziwna, Hip Hop nie brzmiał tak, zanim wyszedł Public Enemy, ale stworzyli ten Hip Hop. Nie potrafię powiedzieć, czy dotyczy to mnie w 2010 roku. Właściwie to prawdopodobnie mnie nie dotyczy. Dlatego tak naprawdę nie denerwuję się, kiedy ludzie mówią, że to, co robię, nie jest hip-hopem. Oczywiście rapuję. W głębi serca ten rodzaj rapu, który robię, mógłby równie dobrze pracować nad innymi rodzajami muzyki, gdybym miał dostęp do innych rodzajów muzyki. Ale ja nie. Pracuję z moją sytuacją. To jest muzyka, która ma dla mnie sens. To przyjemne uczucie. Czuję się przez to nagrodzony. Dlatego właśnie zdecydowałem, że na tym się skupię. Tak się przedstawię i przedstawię swoje pomysły. To jest najbardziej naturalne. To jest dla mnie najważniejsza część.
DX: Na Li (f) e masz dość osobisty charakter. Wydało mi się interesujące, że nakreśliłeś mądrość, jaką możesz przekazać swojemu potomstwu, jeśli kiedykolwiek będziesz mieć dzieci. Nie słuchaj, kiedy ci mówią, że to twoje najlepsze lata / Nie pozwól nikomu chronić swoich uszu. Co sprawia, że te lekcje są szczególnie ważne dla dzieci?
Sage Francis: Cóż, myślę, że wiele razy ludzie próbują powiedzieć dzieciom: Ciesz się młodością, dopóki ją masz! Albo powiedzą: Masz tylko 10 lat. To zawsze wydaje się kłamstwem. Pamiętam, że byłem w tym wieku i jakie to było cholernie gówniane, i jak małe rzeczy wydawały się wielkie i jak naprawdę można było być zestresowanym i spieprzyć pewne rzeczy. Dorośli nie doceniają dzieci na tyle, by powiedzieć: „W porządku, to popieprzona sytuacja”. Nie masz swojej niezależności, polegasz na nas i stajesz się ofiarą tego, co przed Tobą stawiamy. To zależy od tego, jakie jest Twoje dziecko. Naprawdę nie chcę mówić w imieniu wszystkich, a użycie słowa ofiara jest dziwne. [Śmiech] Chciałem tylko powiedzieć, że jeśli kiedykolwiek będę miał dzieci, chcę powiedzieć: To zdecydowanie trudne i rozumiem, że czasami wydaje się, że nawet małe przeszkody mogą sprawiać wrażenie, że są dla ciebie końcem świata, ale musisz naciskać na. Dzieje się to przez całe życie. Nie ma znaczenia, czy masz 10, 13, 20 czy 40 lat. Pokonujesz różne rzeczy i znajdujesz części życia, którymi możesz cieszyć się między tymi chwilami. Myślę, że danie dzieciom jasnego i uczciwego zrozumienia, jak naprawdę wygląda życie, może uratować je szokiem, gdy kończą 18 lat i przeprowadzają się do Nowego Jorku, nie mając pojęcia, jak się pieprzyć.
DX: W innym utworze, Best of Times, mówisz o tym, że chciałeś się zabić z powodu notatki w szafce. Czy to było autobiograficzne? Jak wydostałeś się z tej rozpaczy?
Sage Francis: [Śmiech] Naprawdę nie pamiętam, jak sobie z tego wyszedłem, ale prawdopodobnie miało to dużo wspólnego z moim pisaniem i słuchaniem N.W.A. i byłam bardzo wkurzona na świat i starałam się ignorować, jak bardzo byłam przegraną.
DX: N.W.A. przeszedłeś przez zawód miłosny?
Sage Francis: Tak chłopie! To znaczy, rozumiem, jak bardziej hardkorowy hip hop może pomóc ludziom wyjść z sytuacji. Robię inne rzeczy. Wiesz, sprawiam, że ludzie tarzają się w swoim bólu.
Żałuje
Podobnie jak Sage Francis, rodzina Rhymesayers Entertainment od wielu lat stoi na czele niezależnego świata rapu. Po wydaniu z Atmosphere, Brother Ali, P.O.S. i Eyedea & Abilities, ruch RSE niedawno rozszerzył swoją ofertę. W rezultacie RSE jest teraz nowym domem Grieves, emcee, który już stworzył własny szum dzięki niezależnym wydawnictwom.
Grieves niedawno rozmawiał z HipHopDX o swojej długiej podróży, od małego dzieciaka w klubach bluesowych w Chicago do spokojnego życia w Kolorado. Grieves doskonalił swoje umiejętności, ostatecznie przeprowadzając się do Seattle, gdzie obudził go lokalna społeczność hip-hopowa. Po przeprowadzce do San Diego przeniósł się do Nowego Jorku i codziennie pracuje nad przygotowaniami do debiutu jako członek ekipy Rhymesayers.
yomo i maulkie z miłości do pieniędzy
Podczas naszego wywiadu szczerze mówił o swoich zmaganiach z pogodzeniem życia rodzinnego i osobistego ze swoją karierą muzyczną, co, jak mówi, było wyzwaniem. Omówił także wczesne wpływy, nie bojąc się powiedzieć, że słucha Carole King zamiast Kriss Kross i przypomniał sobie stare płyty swojego dziadka. Jak na młodego emcee'a, który odbył już długą podróż, powiedział nam, jak wpłynęły na niego wszystkie te podróże.
HipHopDX: Twój ojciec zapoznał cię z jazzem i bluesem na wczesnym etapie życia. Jakie są Twoje ulubione wspomnienia z tamtych dni?
Żale: Pamiętam, jak mieszkałem w Chicago. Mój tata zawsze zabierał mnie do specjalnego miejsca na Halsted Street, do którego uwielbiał chodzić, zwanego Kingston Mines. To było jak podwójne miejsce z dwiema scenami. Gdy tylko jeden akt się kończył, drugi szedł do drugiego pokoju i wszyscy biegali w tę iz powrotem. To moje pierwsze wspomnienie, kiedy wystawiał mnie na surową stronę muzyki i aspekt live. Po koncercie zawsze przedstawiał mnie muzykom. Zawsze uważałem, że to fajne. Mój dziadek też był pianistą i dorastałem słuchając jego płyt. Uniknęli Holokaustu i przyjechali do Nowego Jorku. Porzucił karierę pianisty, kiedy uciekli przed Holokaustem, a kiedy tu przyjechali, założył sklep spożywczy. Moje taty nigdy się nie nauczyły. Zainteresował się uduchowionymi rzeczami w latach 60-tych. Kiedy nas mieli, dorastaliśmy, wyciągając płyty z półki.
DX: Jak ten wczesny wpływ przemawia do ciebie teraz?
Żale: Powiedziałbym, że czułam się komfortowo w młodym wieku, słuchając muzyki, która naprawdę mnie zainspirowała, zamiast muzyki fajnej wśród moich rówieśników. Podczas gdy wszyscy inni skakali na łóżkach, słuchając Kriss Kross, ja słuchałem Carole King’s Gobelin , co jest dla mnie [śmiech] nieco upokarzające, ale to prawda. Słuchałem tego, czego słuchaliby moi taty, ponieważ widziałem, jak to na niego wpływa i nauczyłem się z tego, wiesz?
DX: Dobrze. Później mieszkałeś w Kolorado, Seattle, San Diego, a teraz w Nowym Jorku. Wiele osób, które dużo się przemieszczają, twierdzi, że ma to wpływ na ich poglądy i perspektywę. Jak te zmiany wpłynęły na Ciebie?
Żale: Cóż, przeprowadzka do Kolorado z Chicago była pouczającym etapem. Życie w Chicago nie było naprawdę wspaniałe. Było wiele problemów i rzeczy. Następnie dotarliśmy do Kolorado. Na początku okazało się, że jest dość kwaśny. Mój tata stracił pracę, że się tam dostał. Wszyscy mieliśmy zamiar wrócić do Chicago, ale nikt z nas nie chciał tam pojechać. Mój tata naprawdę wystawił nam szyję i zmusił nas do pozostania tam. Podjął pracę dość daleko i dojeżdżał do pracy, żebyśmy mogli tam zostać. Było miło, spokojnie i pięknie, z dobrymi szkołami dla nas. To było niesamowite. Nie jestem jednym z tych raperów, którzy wychowali się w dzielnicy i nie jest łatwo! Dla mnie to było niesamowite. Jako rodzina zdecydowanie mamy swoje dysfunkcje, ale to my. Potem, kiedy dorastałem w tym mieście, pomyślałem, że nie mogę po prostu tu zostać i robić tego małego miasteczka, w którym to miejsce pożera mnie i zajdzie w ciążę. Wielu moich przyjaciół tam tak naprawdę nic nie robi. Piją lub wszyscy mają dzieci lub niektórzy z nich już się rozwiedli. Cholera, mam 26 lat, wiesz? Na szczęście dla mnie udało mi się wyciągnąć to, czego potrzebowałem, z tego miejsca i czułem, że muszę iść. Miałem przyjaciela w Waszyngtonie, więc nabrałem kaprysu i wyprowadziłem się tam. To było miejsce, w którym nie miałem przyjaciół, więc mogłem skupić się na sobie i myślach w mojej głowie oraz na tym, jak naprawdę się czuję. Wtedy moja muzyka zaczęła nabierać poważnej, profesjonalnej strony. Tam na zewnątrz to wszystko, co naprawdę musiałem zrobić i ostatecznie to się przyjęło. Wylądowałem w Seattle z wytwórnią płytową i to było błogosławieństwo. Kiedy już tego posmakowałem, wiedziałem, że chcę to zrobić na poważnie. Zasadniczo zasłużyłem na swoje paski w Seattle. Poruszając się po okolicy, wiedziałem, że wszędzie są różne rzeczy, więc nie chciałem po prostu zawężać tego do Seattle. Więc zacząłem dużo robić w trasie. Rezerwowałem wycieczki przez jak MySpace i gówno z ludźmi, którzy mieliby mnie tam za jakieś 30 dolców, wiesz? Robiłem, co mogłem, żeby po prostu się tam dostać. Kiedy sprawy naprawdę się rozwinęły i zostałem odebrany przez agenta, zacząłem znowu się trochę poruszać. Mieszkałem w San Diego, a teraz mieszkam w Nowym Jorku. Kto wie, gdzie będę następny.
najlepsze hip-hopowe piosenki w tym miesiącu
DX: Więc poruszanie się otwierało oczy.
Żale: Tak, naprawdę. To wszystko otworzyło mi oczy na ten kraj. Ale Seattle otworzyło mi oczy na scenę w hip-hopie, nie na gatunek, ale na scenę, pracując ze społecznością hip-hopu. Kocham to miejsce. Wrócę tam. Tam będę mieć dzieci i tam wychowam swoje dzieci. Uwielbiam Seattle.
DX: Tego rodzaju rozmowy dotyczą strony biznesowej wszystkiego, ale jaki był pierwszy krok, który doprowadził do tego, że zostałeś emcee?
Żale: Nie wiem. Moja mama była nauczycielką angielskiego i zawsze lepiej pisałem niż czytałem. Zawsze byłam bardzo dobra w kłótniach. Zawsze byłem bardzo dobry w udowadnianiu racji. Kiedy byłem młodszy, grałem w zespołach i pomyślałem, że potrafię pisać teksty! Ale to, co mnie w Hip Hopie przekonało, to fakt, że mogłem zrobić wszystko sam. Mógłbym pisać i produkować. Ale to się po prostu wydarzyło.
DX: A teraz, co byś powiedział, było Twoim największym wyzwaniem lub największą przeszkodą, jaką napotkałeś do tej pory?
Żale: Myślę, że szczególnie teraz, jedną rzeczą, z którą się zmagałem, jest to, że spędzałem tyle czasu na robieniu rzeczy żałobnych. W zeszłym roku koncertowałem przez prawie dziewięć miesięcy. Zawsze idę, zawsze pracuję. Teraz, gdy jestem poza drogą, siedzę w studiu przez pięć do sześciu dni w tygodniu i rżnę sobie dupę. Moi rodzice zadzwonili do mnie pewnego dnia i poinformowali mnie o sprawach, o których nie miałem pojęcia. Twoja ciotka spadła ze schodów. Skręciła kark. Twoja siostra może pójść do więzienia na 20 lat. Cała kupa gówna. Nie mam kontaktu ze swoim życiem. Wróciłem do domu z ostatniej trasy koncertowej, moja dziewczyna od prawie trzech lat zostawiła notatkę na stole. Ona przepadła. Całe moje życie osobiste wypadło przez okno. Tak bardzo skupiałem się na tej sprawie z żałobą, że zapomniałem o siebie zadbać. Celem na ten rok jest połączenie tych dwóch rzeczy razem, abym mógł funkcjonować w normalnym życiu i tak dalej.
DX: Czy powiedziałbyś, że warto?
Żale: Tak chłopie! To jest tego warte. Jestem po prostu melodramatyczna.
DX: Dlaczego warto?
Żale: Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego w moim życiu niż osiągnięcie czegoś, o czym myślę, czegoś, co tworzę w głowie. Po prostu zapisuję rzeczy na papierze i komunikuję się z ludźmi z drugiego końca świata, których nigdy wcześniej nie spotkałem. To najbardziej satysfakcjonująca i piękna rzecz w moim życiu. Nie chcę w ogóle z tego rezygnować. Nie muszę. Muszę tylko nauczyć się trochę lepiej żonglować.
DX: Jesteś teraz z Rhymesayers. Jak ta zmiana wpłynęła na ciebie?
Żale: Po pierwsze, bycie w Rhymesayers Entertainment było zawsze marzeniem. To niesamowita wytwórnia prowadzona przez niesamowitych ludzi. Poczucie wspólnoty, które tam dostaję, jest niesamowite. Kocham to miejsce. To naprawdę przyniosło uspokajające poczucie pozytywności w całej biznesowej stronie, co jest niesamowite. Tam to mi się podoba. Dali mi możliwość robienia fajnych rzeczy. Dali mi ujście dla mojego rekordu. Nigdy wcześniej tego nie miałem. Sprowadzili mnie w trasę z naprawdę fajnymi ludźmi, przedstawili mi kilku naprawdę fajnych artystów.

