2,5 z 5- 3.00 Ocena społeczności
- dwa Oceniono album
- 1 Dałem mu 5/5
Po dniach prób uzyskania napiwku w Subway, B.o.B. był samotnym dzieckiem z gitarą, mocnym akcentem z Atlanty i mikrofonem. Fani hip-hopu nie byli pewni, jak zareagować. Niewielu artystów może współpracować z takimi artystami, jak Weezer, Taylor Swift i Paramore, odwrócić się i zrobić uniwersalny klubowy hit. Ale B.O.B. jest inny, o czym nieustannie przypomina swoim różnorodnym słuchaczom. Jednak pomimo jego śmiałych muzycznych przedsięwzięć, większość jego twórczości wykazuje przytłaczające podobieństwo do większości raperów walczących o sławę głównego nurtu. Trzymając się tych samych niechlujnych zasad naginania gatunków, B.o.B. przedłużyła uznany Brak gatunku serii do własnej wytwórni, wraz z pstrokatą ekipą uczniów Bobby'ego Raya, którzy chcą trzymać się tego samego modus operandi, który ich lider zarówno celował, jak i całkowicie go ignorował.
Kariera B.o.B. kręciła się wokół niedoręczonych obietnic, zestawionych z niemal obsesyjnym pragnieniem oddzielenia się od błądzących radiowych mas. Ale Brak gatunku: wytwórnia całkowicie obejmuje się w dziedzinie trendów smakoszy, podążając w niemal zdumiewającym stopniu. Wszystkie popularne motywy raperskie są w nadmiarze. Pierwszy utwór, Going Up, opiera się na czymś w rodzaju automatycznie dostrojonego, marmurkowego refrenu, który ma rozpalić imprezę, bez cienia pomysłowości. Kontynuacja, Chaos, powraca do zbyt dobrze znanego terytorium, z niezliczonymi rozmowami o tym, że mam mnóstwo motyek na tle kinetycznego instrumentalnego JaqueBeatz.
Nieodłączny problem z Brak gatunku: wytwórnia jest to, że nagranie bez połysku poważnie utrudnia obfitość gorących kostek zakopanych między pozbawioną pasji tkaniną. W szczególności Jake Lambo wykorzystuje każdą nadarzającą mu się okazję, ale niestety waniliowy strój radiowy, który zapewniał, tłumi jego przewagę. Jest wyjątkowy w Chaos, Wit My Name On It i Tour Bus, a to tylko kwestia czasu, zanim młody M.C. pracuje nad własnymi utworami z Taylor Swift.
Rozgrywane wersety poszczególnych graczy więcej niż tylko uzasadniają ich rekordowe transakcje, a tym samym ich sojusz z B.o.B., ale zgromadzenie rzadko jest w stanie stworzyć razem niezapomniane chwile. YRWAS gubi się jako klubowy jam pełen szumu z hucznym refrenem cuchnącym odświeżonym, sterylnym tropem hip-hopu. Ale B.o.B., London Jae i JaqueBeatz pirutują hałaśliwy instrumentalny pokaz gorących rymów. Podobnie, prymitywny, powtarzalny chór tych czarnuchów został w dużej mierze uratowany do barów Jake'a Lambo.
data premiery nowego albumu young jeezy
Inni artyści niestety zupełnie nie trafiają w sedno, gdy nadchodzi ich moment rozliczenia. Lin Z upuszcza piłkę podczas swojego solowego wpisu, Cholera. Zaczyna utwór ostrymi, wymawianymi taktami połączonymi z zarozumiałym zachowaniem, ale potem rzuca na wiatr osobliwość, kopiując przepływy jej współczesnych - a mianowicie przyspieszone mutacje wokalne Nicki Minaj. Nic dziwnego, że B.o.B. jest człowiekiem czasu, konsekwentnie wykorzystując swoją kartę weterana, aby wyginać się na torach takich jak Jimmy Fallon i I Ont Really. Do tego ostatniego dołącza równie ognisty Scotty ATL, ale monotonna aura chóru sprawia, że ich wysiłki nie mają znaczenia.
W poprzednich albumach B.o.B. wykorzystał swoją kreatywność do dobrego wykorzystania, zmieniając dawne hity w pomysłowe cięcia, które pomimo swojego pochodzenia są naznaczone złotą pieczęcią autentyczności. Swing My Way od rapera Brak gatunku II mixtape jest najlepszym przykładem, ale sampling jest włączony Brak gatunku: wytwórnia prawie całkowicie mija się z celem. Gin and Juice jest trudny do oddania sprawiedliwości bez jedwabistych rymów i bębnów Dre Snoop Doggy Dog, ale B.o.B. a firma całkowicie mija się z celem. W tym przypadku nawet Jake Lambo czy Lin Z nie zapewniają niczego, co mogłoby przeszkadzać w nagrywaniu muzyki, a utwór nie rejestruje się na żadnym znaczniku.
Różni artyści brzmią bardziej zsynchronizowani, gdy # odchodzą na korzyść prawdziwej rozmowy. Podczas gdy większość utworów brzmi jak przypadkowi artyści rozsiani razem, różni raperzy są zjednoczeni w swoim ostatecznym celu - używaniu ich muzyki jako naczynia do wyprowadzania ich z ponurego otoczenia. Any Means to jeden z najsilniejszych utworów na albumie, a kolekcja kolegów z wytwórni brzmi jak zjednoczona klika, która nie ustaje. In The Air sięga po tę samą przystojną intensywność, ale pojawia się nieśmiało. Wiekszosc z Brak gatunku: wytwórnia utwory jako całość są efektem łatwych do zapomnienia chwil pomimo ogromnej liczby utalentowanych osób.
