Opublikowany: 23 grudnia 2011 08:12 przez Justin Hunte 2,5 z 5
  • 3,75 Ocena społeczności
  • 12 Oceniono album
  • 6 Dałem mu 5/5
Prześlij swoją ocenę 27

Nie można zignorować złowrogiego otwarcia na DJ Drama prowadzonego przez Cam’Ron i Vado, Szef wszystkich bossów 3 . Ponad B.O.A.B. 3.0 Typowe, generyczne, syntezatorowe łóżko dźwiękowe Intro zanieczyszczone irytującymi syrenami, które niestety stały się domyślnymi dla mas wyobraźni, którym brakuje klubowych DJ-ów, Cam'Ron bezsensownie snuje się o braku wdzięczności w dzisiejszej grze. Ludzie już nie mówią dziękuję, nie to znaczy, mówi. Yankee nie mogą grać bez Yankee Stadium. Lakers nie mogą grać bez Staples Center. Giants and Jets nie mogą grać bez Meadowlands, czujesz mnie? Brzmi poważnie, jakby Lakers ani razu nie wzywali LA Forum do domu; jakby żadna z tych drużyn nigdy nie rozgrywała meczów wyjazdowych. To bezsensowne bzdury sygnalizujące nadchodzącą godzinę i dwanaście minut niemal lirycznej bezużyteczności.



Byłem pierwszym, który nosił 30 łańcuchów na raz, rapuje Cam w Not Us, malując śmieszną karykaturę harlem-hustlera wystrojonego w latach 80-tych, Mr. T. Bling-blaow. Sprzedaję muzykę i filmy / Best Buy, on rapuje siedem utworów później w Laying You Down, upuszczając podejrzany pasek z hash-tagiem dwa lata usunięty z trafności. Przez większą część dekady Cam'Ron zdecydował się nadać swemu przewadze treści, zastępując albumy pełne pomysłowości, takie jak S.D.E. i Chodź ze mną do domu za płytkie opowieści o królewskim stylu życia. Ale w roku, w którym rymowanki o Hublots i Margielas podniosły dach na niepohamowanym materializmie, linie takie jak Nie, nie jestem Elvisem, ale na moich stopach / Niebieski zamsz (Never In A Million) są nie tylko wiotkie, ale wydają się niezwykle klasą średnią. Jeśli misją jest chwalenie się kulami, to przynajmniej przekraczaj granice; przynajmniej postaraj się, aby brzmiało to interesująco.



Jednak nie wszystko jest biada. Cam przynajmniej kopie wystarczającą liczbę analogii koszykówki / NBA, aby stworzyć fascynującą grę alkoholową. Krzyczcie do Memphis / Zostaję na moim Grizzly, (Pij!). Ten, którego złapali D. Fisher i Phil Jack / Żadnych napastników / Po prostu lataj kolesiami na polu obrony, (Pij!). A solidne, godne oklasków wykonanie Vado jest poprawne przez cały czas B.O.A.B. 3 - nigdy bardziej niż w przypadku podwójnego, klaskającego, minimalistycznego blasku Talk My Nigga.






Dwoistość między śliskim przepływem Cam a realnością VAD-O prosto do grilla sprawia wrażenie trafnego typu pick-and-roll w płytkich odsłuchach (to dobra rzecz), a album jest załadowany wystarczającą ilością gotowego do biczowania hymnu, aby hype każdy wypełniony dymem wypad w dół FDR. W najlepszym wydaniu B.O.A.B. 3 to wąskie przesłuchanie - zadowalające w samochodzie, zadowalające w klubie, znośne, jeśli głównym celem jest usłyszenie czegoś nowego od Cam i Vado. Ale przy 20 utworach frazesów skupionych mniej na postępie, całkowicie rozproszonych przez dawne wyobrażenia o sukcesie - po drugim przesłuchaniu - wszystko, co pozostaje, to miłe wspomnienia z tamtych czasów, kiedy Cam'Ron dbał o styl i substancja.