Opublikowany: 5 lipca 2015 11:44 przez Ronalda Granta 4,0 z 5
  • 3.50 Ocena społeczności
  • 14 Oceniono album
  • 7 Dałem mu 5/5
Prześlij swoją ocenę 14

Współczesne R&B, bardziej niż kiedykolwiek, jest mikrokosmosem współczesnej muzyki jako całości: montażem miszmaszowym obejmującym więcej stylów i podgatunków, niż ktokolwiek z nas przyzna, że ​​jesteśmy w stanie nadążyć z dnia na dzień. Hip Hop Soul i hybrydowa muzyka klubowa Chrisa Browna; Apokaliptyczne, społeczno-polityczne, pełne przekazów pejzaże dźwiękowe Janelle Monae; a także klasyczne tęsknoty Miguela z miłości do nowej ery. Wszystkie są równie istotnymi częściami tego, co znamy jako R&B w nowym tysiącleciu. Czy zatem nie dziwi fakt, że jeden z najlepszych dotychczasowych albumów gatunku pochodzi od alternatywnego duetu soul z Los Angeles, z których jeden pośrednio kwestionuje samo pojęcie związków, erotyzmu i tęsknoty w muzyce R&B i brzmi jak? Jeśli tak, postaraj się nie dać się zbytnio pochłonąć zdumieniu; Ego Death ma o wiele więcej warstw.



Niezupełnie tradycyjny album koncepcyjny, ale daleki od stosu przypadkowych, niepowiązanych ze sobą utworów, Ego Death to płyta pełna szczerości, odważnie nagiej szczerości i miłosnego pragnienia. W muzyce jest pewna ostrożna, drażniąca gracja, która jest również, jak na ironię, gładka. Mroczny, brudny funk przeplatany lepką, uduchowioną instrumentacją idealnie pasuje do mglistej, ponurej wokalizacji Syd tha Kyd. W dwuczęściowym Just Sayin / I Tried, Syd i cała ekipa zagłębiają się w różne etapy rozstania. W pierwszej części Syd chytrze rozrywa swojego byłego kochanka na nowego, dając jej znać - bez wątpienia - że to już koniec, powtarzając, że już cię nie kocham, a ty spieprzyłeś. W części drugiej prawie wyraża głęboki żal z powodu konsekwencji związku. Ta sama uczciwość przekształca się w zaciekłą tęsknotę za głębokim, zaraźliwym funkiem samby w Go With It wspomaganym przez Vic Mensę, wolno palącym się chrupkości Get Away i tłustym tyłku Girl.



Ale u podstaw Ego Death ma wszystkie elementy standardowego albumu o relacjach R&B: charyzmatycznego, ale emocjonalnie wadliwego frontmana (w tym przypadku kobiety), teksty sprytnego, ale żarłocznego pożądania, a czasem niepewności oraz niezwykle prowokacyjną muzykę, która to wszystko wspiera. Te elementy najlepiej splatają się ze sobą na Special Affair, ponieważ chrapliwy głos Syd nadający jej zwierzynie dominujące wymagania, nałożony na mrocznie kuszący funk, stanowi naprawdę wysoki znak wodny na albumie. Natomiast następny utwór, Something’s Missing, przedstawia drugą stronę gry: ostrzeżenie przed zakochaniem się zbyt młodo.






Wszystko to łączy się w atmosferze jam session Ego Death , który pod wieloma względami jest wersją alternatywnego uniwersum Wiara w czary przez D’Angelo. Pozwala na wiele psotnych zabaw, którymi słuchacze nie będą mieli nic przeciwko temu. R&B i dusza internetu nie boją się rozkoszować erotyczną, inspirowaną insynuacją, namiętną stroną życia. Kluczem do sukcesu formuły są, po pierwsze, próby Syda tha Kyda, by skierować pożądliwość śpiewaków takich jak Marvin Gaye, R. Kelly i D’Angelo w ich najbardziej zmysłowych momentach; po drugie, zdolność Syd do upajania się swoimi niedociągnięciami, zamiast próbować nałożyć maskę na jej ból i tęsknotę za obiektem jej uczuć; i wreszcie, że Internet jako jednostka popycha kopertę na tyle, by nie posuwać się zbyt daleko, pozwalając umysłowi słuchaczy rozpalić lubieżny płomień po tym, jak delikatnie przycisnęli zapałkę do pudełka.



Jak Frank Ocean’s Channel Orange na swój sposób zakwestionował konwencje R&B , Śmierć ego to album zarówno dostosowany do wieku słuchaczy mediów społecznościowych, jak i jednocześnie bogaty i przesiąknięty tradycjami muzyki soul i R&B z przeszłości. Każda przechodząca piosenka wciąga coraz głębiej w duszę słuchacza. Jest nastrojowy, ale nie negatywny, ponury i posępny, ale nie jest nawet przygnębiający. I nawet biorąc pod uwagę, że R&B jest mieszanką, jaką jest obecnie, Internet udowadnia, że ​​zasługują na wybitne miejsce w tym muzycznym melanżu .