J * Davey opisuje Wytwórnię Woes, Pracując z Miguelem i Nową Muzyką w Red Bull Studios

J * Davey to pani Jack Davey i Brook D’Leau. Dzieci funky z Los Angeles były prekursorami tego nieokreślonego brzmienia z średniej półki, który ostatecznie określił lata po nim. Mieszany worek rockowy z lat 70. nasycony hip hopem wraz z odmiennymi wpływami takich artystów jak Prince, Jimi Hendrix, James Brown, punk, neo-soul i wielu innych, pani Jack Davey i jej ulewny Mohawk byli na krawędzi super-gwiazdor.



Potem, pod względem muzycznym i etykietowym, sprawy zaczęły się psuć. Podpisali umowę z Warner Bros. Music, ponieważ wytwórnia musiała zmierzyć się z okresem znacznych zmian i pogrążyć się coraz głębiej w grzęzawisku producentów, wykonawców i osobowości tworzących biznes muzyczny. Nagle praca zaczęła się zatrzymywać, ponieważ porzucili kilka błędów między ich podpisaniem a ostatecznym wydaniem ich pierwszego albumu detalicznego Nowy lek projektanta w 2011.



Ponieważ doświadczenie z wytwórnią pozostawiło ich wyczerpanych, grupa zawiesiła działalność. Pani Jack Davey została jednocześnie matką i autorką piosenek, podczas gdy Brook zaczął koncertować z Miguelem i jego zespołem. Ale nie można uczyć chemii, a kiedy widzieli, jak ich charakterystyczne brzmienie trafia do głównego nurtu, J * Davey znów się połączył. Teraz, wraz z wydaniem dwóch nowych piosenek Love? Tak! a Deadly the two wrócili do studia, tworząc nową EPkę i gotowi do powrotu. W tym ekskluzywnym miejscu w Red Bull Studios rozmawialiśmy z odrestaurowanym duetem, który szczegółowo opisał swój powrót, dlaczego A&R jest obecnie inny i dlaczego nigdy nie podpisali umowy 360 °.

J * Davey wspomina piękno w zniekształceniu, nowy lek projektanta i podpisanie umowy z wytwórnią



DX: Tak więc, 2011, Nowy lek projektanta wychodzi, umieścicie to na swoim niezależnym wydawnictwie (iLLaV8r), naprawdę nam się podobało, ale wydawało się, że z wytwórnią dzieje się dużo rzeczy. Czy możecie porozmawiać o tym czasie, przez co przechodziliście i dlaczego chcieliście porzucić to w tym konkretnym momencie?

dj khaled bardzo się zmieniłem pobierz

Brook D’Leau: Chcesz, żebym to powiedział?

Pani Jack Davey: Nie… Nowy lek projektanta Chodzi mi o to, że myślę, że wszystkie nasze projekty były dla nas tymi kulminacyjnymi fragmentami, tymi końcowymi rozdziałami tych okresów. Więc, Piękno w zniekształceniu miał rację, kiedy podpisaliśmy umowę i myśleliśmy, że mamy tę muzykę. Co z tym zrobimy? Więc po prostu to wydaliśmy, abyśmy mogli przejść do następnej fazy, czyli podpisania kontraktu z wytwórnią i pracy nad tym, co według nas będzie tym wspaniałym wydawnictwem. Następnie wchodzisz do systemu wytwórni i zdajesz sobie sprawę, o co w nim naprawdę chodzi, jaka jest dynamika i czego naprawdę potrzeba, aby nawet zebrać album razem i faktycznie udostępnić go publiczności. Jest w nim tak wiele rzeczy, które nie mają nic wspólnego z muzyką. Z biegiem lat zaczęliśmy to dostrzegać coraz bardziej i doszło do punktu, w którym wszystko się po prostu zmieniło. Jako zespół zmieniliśmy się dźwiękowo. Podpisanie kontraktu z wytwórnią nauczyło nas tak wiele o tworzeniu muzyki, w tym samym czasie, kiedy tak naprawdę byliśmy w prawdziwym studiu i nie mieliśmy nic poza czasem i okazją, aby po prostu zrobić to, co chcieliśmy - i skończyć, a to jest coś, czym nigdy nie byliśmy w stanie zrobić wcześniej. „Bo z Piękno w zniekształceniu , nasz dysk twardy uległ awarii, więc straciliśmy wszystkie pliki z tymi piosenkami, więc pozostały po prostu takie, jakie są. Nigdy nie słyszeliśmy, jak nasze rzeczy zostały zmiksowane i zmasterowane, ani całkowicie skończone. Więc naprawdę musieliśmy zagłębić się w nasz proces twórczy. Więc jeśli już, podpisanie kontraktu z tą wytwórnią było dla nas bardziej jak szkoła muzyczna. Naprawdę musieliśmy się nauczyć, jak produkować i pisać piosenki, a także o biznesie.



DX: Czego jeszcze się nauczyłeś?

Brook D’Leau: Zdecydowanie lepiej zrozumiałem [o], jak współpracować w pokoju pełnym ludzi, których nie znasz. Oczywiście mamy naszą synergię - i robimy to, co robimy - ale angażując się w wytwórnię, oni [lubią], musicie pracować z tymi ludźmi. To jest to, co powinniście zrobić. Powinniście tu być i robić to.

Pani Jack Davey: Nie rozumieliśmy tego zbyt wiele, więc bardzo się opieraliśmy. Nasza rzecz była taka, że ​​przyszliście do nas. Nie przyszliśmy do ciebie, więc weź to lub zostaw. W ogóle tak nie działa ten biznes. Ale pod koniec mieliśmy świetną kolekcję piosenek, nad którymi pracowaliśmy przez ostatnie trzy lata. Wytwórnia również zaczęła implodować od wewnątrz, więc wszyscy, z którymi przyszliśmy, byli wyrzucani, łącznie z prezydentem i facetem, który nas podpisał. Więc to był idealny moment, aby go utrzymać. Tak, więc mieliśmy tę wspaniałą kolekcję piosenek i to było coś w rodzaju: Dlaczego by jej nie wydać? Ale w tym samym czasie właśnie przeszliśmy przez trzy lata tej szalonej sytuacji. Wiem, że potrzebowałem zmiany; Potrzebowałem przerwy. To był dla mnie idealny czas, żeby na chwilę usiąść. Potem do miksu wszedł Miguel, co również było błogosławieństwem w nieszczęściu. To zajęło Brooke, więc nie siedział w domu, czekając, aż przestanę być mamą i wrócę na trasę koncertową. Jednocześnie doprowadziło nas to do następnego kroku, na którym jesteśmy teraz. Czuję, że po raz kolejny było to dla nas szalone doświadczenie edukacyjne.

Jak firma A&R zmieniła się i nie podpisała umowy 360 °

DX: Jeśli jednak jesteśmy mądrzy, słucham muzyki i mówię: „Cóż, mój artysta nie może tego zrobić”. Ale mogą wziąć kawałek tego i to zrobić.

Pani Jack Davey: Cóż, chodzi o to, że nie zostało tylu facetów z A&R, którzy wykonują prace w A&R. Mogą być faceci z A&R, ale oni nie wykonują pracy dla A&R. Robią prace związane z brandingiem - teraz są menedżerami marki, co jest zajebiste. Gra właśnie się zmieniła. Kiedy dorastałem i byliśmy w studiu w latach 90., to było po prostu jak duże budżety. Wynajmowalibyśmy takie studio w 24-godzinnych blokach na miesiące. I budżety na jedzenie i pisarzy, i byliście faceci z A&R siedzący tam na kanapie i mówili wam, ile pieprzonych decybeli trzeba ogolić z stopy. Właśnie to zrobili.

Brook D’Leau: Mieli też rachunki na wydatki, karty kredytowe i inne tego typu rzeczy.

Pani Jack Davey: Byli kreatywnymi ludźmi. Obecnie są ludźmi biznesu. I to nie jest złe - wcale nie jest złe. Jest po prostu inny, wiesz? Wracając do momentu, kiedy podpisaliśmy naszą umowę, myślę, że moim problemem było to, że wchodziłem ze starej szkoły i to było na przełomie 360 ​​stopni i to było jak: Woah!

opiekowanie się nowym tatuażem

Pani Jack Davey: Podpisaliśmy tuż przed tym i było po prostu „Cholera”. Z perspektywy czasu, gdybyśmy chcieli, żeby to zadziałało, powinniśmy byli podpisać umowę 360 stopni. To jedyny sposób, w jaki to zadziała w dzisiejszych czasach.

Brook D’Leau: Próbowali zmusić nas do ponownego podpisania umowy 360 stopni i osobiście uważam, że to jest powód, dla którego gówno się zepsuło. „Bo byliśmy jak, kurwa, nie!

Pani Jack Davey: Mówili: Nie chcesz tego podpisywać? W porządku.

Brook D’Leau: Więc nie mają nic na nas, ponieważ nie są właścicielami wszystkiego!

Pani Jack Davey: [Ich mentalność jest], nie możemy zagwarantować, że dokonamy zwrotu, którego potrzebujemy, jeśli nie podpiszesz tej umowy. W tamtym czasie nie rozumieliśmy [tego]. Ale teraz ma to sens. Tak to działa, wiesz?

Brook D’Leau: Nadal bym tego nie zrobił.

Pani Jack Davey: Ja osobiście nadal bym tego nie zrobił, ponieważ jestem pisarzem, więc chcę, aby moje wydawnictwo. Chcę publikować jak najwięcej. Tak.

Brook D’Leau: Moja umowa jest taka, że ​​jeśli robimy koszulki, a to nasze projekty…

Pani Jack Davey: Chcę od tego moich pieniędzy.

Brook D’Leau: Tak. Nie chcę jechać autobusem przez 200 dni w drodze, nie brać prysznica, nie widywać się z rodziną. Chcę większości tych pieniędzy. Wiesz? Cokolwiek. Nie musimy rozmawiać o biznesie. To jest nudna rzecz.

DX : Wspomniałeś, że piszesz dla ludzi. Dla kogo pisałeś:

Pani Jack Davey: Cóż, głównie Miguel, co jest zaszczytem. Bycie autorem piosenek i wymyślanie formuły to coś, czego wielu ludzi nie robi; to trudne. Możliwość pracy z kimś, kto wymyślił formułę i robi to bez wysiłku, była naprawdę błogosławieństwem. Więc na razie głównie piszę z nim. Jego dziewczyna też jest artystką, więc piszę dla jej projektu. Zrobiłem kilka sesji z Danity Kane… To znaczy, słyszałem ich płytę i była naprawdę dobra, więc szkoda, że ​​się nie udało. Pomyślałem: Ok, teraz chcę zostać pisarzem. W pewnym sensie muszę wrócić do studyjnego grindu po prostu robienia sesji z przypadkowymi producentami, tylko po to, aby dostać się na utwory i pokazać tam swoje imię. Jadę tam. Oczywiście J * DaVeY jest zawsze w centrum uwagi.

azizi gibson prehistoryczny aż do śmierci zip

J * Davey mówi o kopiowaniu i nigdy nie słyszysz o pierwszej

Pani Jack Davey: Myślę, że oboje to zrobiliśmy. Ja, pomyślałem, nie chcę teraz tworzyć muzyki. Nie chcę robić muzyki tak, jak robię to. Myślę, że byliśmy po prostu… Wiem, że po prostu się wypaliliśmy. Po prostu wypaliliśmy się procesem i polityką. Nieświadomie kultywowaliśmy ten dźwięk przez tak długi czas i otrzymaliśmy tak wiele „nie” i wiele niepowodzeń. A potem słuchamy radia, oglądamy telewizję i widzimy, jak ci wszyscy ludzie robią to gówno, które robiliśmy przez jakiś czas. Nie chwalić się tym, ale tak właśnie jest. Włączamy telewizor i wydaje się, że ta dziewczyna wygląda zupełnie jak ja, a to brzmi jak bootlegowana piosenka J * DaVeY! W moim przypadku więc zdejmuję się, żeby nie dać się złapać. Ponieważ zaczęło się dziać, gdy chodziło bardziej o sztuczki i wszystkie te rzeczy, które można było nam odebrać i spróbować naśladować, niż to, czym naprawdę było, co…

Brook D’Leau: Na przykład ktoś weźmie fryzurę…

Pani Jack Davey: Zabiorą fryzurę, a wtedy stanie się tak, jakbyś został wrzucony do tej [grupy z innymi]. Chciałem tylko cofnąć się o krok i zrobić coś zupełnie odwrotnego, wykraczającego poza sprawy osobiste.

DX : Wtedy nawet twoje włosy były nie lada wyzwaniem. Pamiętam, jak czytałem New York Times artykuł i odnieśli się do niego….

Pani Jack Davey: Ulewny Mohawk! I tak właśnie było, przez długi czas. To znaczy, miałem tę fryzurę przez prawie osiem lat, a potem pewnego dnia pomyślałem, że już jej nie chcę i zgoliłem ją. Pamiętam, jak wszedłem na spotkanie z moimi menedżerami z łysiną.

Brook D’Leau: Był łysy.

Pani Jack Davey: Skóra. Łysy. A oni pewnie byli jak ta suka jest cholernie szalona! Ale czułem, że muszę iść dalej. Czułem, że nie robię postępów jako artysta. Po prostu utknąłem w tej karykaturze siebie.

Brook D’Leau: Wydaje mi się, że dzieje się tak, gdy ludzie pozwalają na to spojrzenie lub próbujesz trzymać się tego, o czym myślisz, że jesteś. Cóż, to tak, jakbyś stracił tę fryzurę, wtedy straciłeś wszystko. Właściwie to nie o to chodziło. To wspaniale, że to przekroczyło i stało się rzeczą, w której inni ludzie czuli: Och, teraz jestem nerwową laską, ponieważ ogoliłam boki głowy.

Pani Jack Davey: Nie byłem pierwszą osobą, która to zrobiła, wiesz? Nie będę ostatnią osobą, która to zrobi. Kiedy zaczął wpadać w mentalność, kto jest właścicielem włosów? Kto jest właścicielem fryzury? Pomyślałem, że nie chcę już więcej robić tego gówna.

Pani Jack Davey: W rzeczywistości Marcia była zdecydowanie moim guru. Ale w rzeczywistości Salt-N-Pepa i, wiesz, Tonto… Jeśli chcesz wrócić do… wiesz [śmiech].

Brook D’Leau: Wiesz co mam na myśli? Każdy próbuje zdobyć zasługę lub ją zdobyć, nawet jeśli jest to druga strona. Nie wydaje mi się, żebyśmy kontynuowali, zrobiliśmy to pierwsi. Jednak zauważam…

Pani Jack Davey: Istnieje kilka bardzo konkretnych odniesień.

Brook D’Leau: W szczególności jest jeden wielki artysta - olbrzymi artysta w tej chwili. Jedna gwiazda muzyki pop, która… Zagraliśmy w Roxy może osiem lat temu - może mniej niż to. Prawdopodobnie co? Pięć lat temu? Cokolwiek. Zrobiliśmy więc ten program i wtedy ona to zrobiła… Nie wiem, czy ty [Ms. Jack Davey] był wtedy blondynem, nie byłeś wtedy blondynem, ale na pewno miał poppin 'Mohawk - a na scenie mieliśmy…

Pani Jack Davey: Wszystkie te zepsute kawałki manekina - manekiny w każdym miejscu.

Brook D’Leau: Manekiny i telewizory, kilka telewizorów. Mój przyjaciel i ja zrobiliśmy kilka przypadkowych rzeczy artystycznych lub cokolwiek innego. Tak więc, dosłownie pod koniec tego roku, ta ogromna artystka - która pozostanie bezimienna - pojawia się na naszej scenie. To ona pośrodku, z tym blond irokezem z manekinami i telewizorami wszędzie na jej wielkim sylwestrowym show!

Pani Jack Davey: Wygląda na to, że jest to dość specyficzne. Pozwolimy ci się poślizgnąć. Ale pod koniec, kiedy zaczęliśmy być uwikłani w jego własność, wtedy właśnie…

Brook D’Leau: Nie chcę już mieć tego gówna.

Pani Jack Davey: Pomyślałem, że nie wiem, jak zamierzam teraz zrobić to gówno, więc po prostu tego nie zrobię. Nawet jeśli chodzi o muzykę, chciałem teraz po prostu tworzyć muzykę na gitarze. Nie chcę nawet tworzyć muzyki, która brzmi jak wszystko, co robiłem.

DX: Będę tworzyć muzykę ludową.

ag da koroner popijaj nektar

Brook D’Leau: Gruntownie.

Pani Jack Davey: Szczerze mówiąc, właśnie to robiłem przez chwilę. Był w trasie i oboje nawiązaliśmy świetne kontakty z Miguelem - on od strony muzycznej, ja ze strony piszącej. Skupiłem się na tym. Pomyślałem, że wolę po prostu pisać dla ludzi. Nie chcę być w trasie przez 300 dni w roku, żeby zarabiać pieniądze. A potem wszyscy [mówili]: Zerwali. Nienawidzą się nawzajem, a ona śpiewa tło dla Miguela lub po prostu próbuje pisać. Po prostu to robi. Miło było dla nas zanurzyć się na chwilę i nie być słyszanym ani widzianym. „Ponieważ w pewnym momencie po prostu zaczynasz przesycać się na rynku, a ludzie tak naprawdę nie wiedzieli, co z nami zrobić. Tak naprawdę nie wiedzieliśmy, co z nami zrobić.

DX: To jest los tego, co ludzie uznaliby za [bycie] do przodu…

Brook D’Leau: Tak, nigdy nie słyszysz o pierwszym facecie, pierwszej dziewczynie. Drugi lub trzeci…

Pani Jack Davey: Nikt nie chce postawić na pierwszą osobę ze strachu, że…

co ma wspólnego miłość z tą sceną gwałtu?

DX: Ale macie naprawdę oddanych fanów.

Pani Jack Davey: Robimy, robimy.

DX: I zawsze toczą twoje bitwy w stylu: Zrobili to pierwsi!

Pani Jack Davey: I ludzie nadal, do dziś, będą o tym wspominać. Myślę, że to jedyna rzecz, której musieliśmy się nauczyć - i którą teraz cieszymy się - to pozwolić innym ludziom w Twojej pracy mówić w Twoim imieniu. Nie musisz mówić ani słowa.

Powrót J * Davey

Brook D’Leau: Tak, mamy do tego podejście bez użycia rąk. Wszystkie te pomysły są do wzięcia, wiesz o co mi chodzi? Czerpiemy pomysły od innych artystów, którzy nas inspirują, więc…

Pani Jack Davey: Staramy się trochę zremiksować…

Brook D’Leau: Słuchaj, nigdy nie poradzę sobie z zrobieniem czegoś, co jest bezpośrednim zgrywaniem. Ani bezpośredni , zgrywanie bezpośrednie. Oczywiście wpływa na nas tak wiele różnych rzeczy, ale jest to takie, jak: Jak to zrobić?

DX: Ponieważ pozostawanie pod wpływem to nie kopiowanie. To dwie bardzo różne rzeczy.

Brook D’Leau: Porozmawiaj z dowolnym znanym artystą. Chociaż jest on zbytnio wymieniany, [Jean-Michel] Basquiat zrobił to samo. Picasso i wszyscy inni artyści go zainspirowali. Przerobił wiele z tych kawałków, ale to było tak, jak te pomysły przechodzące przez jego mózg. Prawie wiele osób nawet nie angażuje w to własnego mózgu. Po prostu coś takiego. A potem masz piosenki, w których brzmi to tak: Och, ta piosenka jest próbką próbki próbki. To tak, jakby samplowałem tę piosenkę, a ta, z której samplowałem, pochodzi od kogoś innego. I wygląda na to, że gdzie jest twój pomysł?

Pani Jack Davey: A kto odbiera czek?

Brook D’Leau: [Śmiech] To dziwne. Oczywiście mamy talent indywidualnie. Ale rzadko kiedy widzę reakcję, którą chcę zobaczyć, poza J * DaVeYem. Ja tego nie widzę rzecz . Po prostu mamy coś, co robimy razem, a czego nie jesteśmy w stanie odtworzyć poza tym. Cenię to i zdaję sobie sprawę, że istnieje pustka. Jest na to miejsce. Wypełniliśmy pustkę na to, czego brakowało. Przez cały dzień mogłaby być pisarką i nagrać milion piosenek i wydawać solowe projekty. Mógłbym zrobić to samo, ale tak naprawdę nie możesz odmówić energii, kiedy to słyszysz. Coś w tym jest. Po prostu trzymamy to w ruchu i nadal robimy to, co robimy. To znaczy, robimy to już od 14 lat. Więc idę [z] tym, co wiem.

Związane z: Beauty & The Beat [wywiad]