Opublikowany: 7 lipca 2015, 11:13 przez Kellan Miller 3,5 z 5
  • 2.39 Ocena społeczności
  • 83 Oceniono album
  • 25 Dałem mu 5/5
Prześlij swoją ocenę 83

Backstories jako element krytyki muzycznej, zwłaszcza w przypadku ikony artystycznej, są często zupełnie niepotrzebne. Ale aby oprawić wydanie Bezpłatne Weezy w odpowiednim kontekście należy spojrzeć w przeszłość. Próbując zostać najlepszym żyjącym raperem, Lil Wayne zaprowadził świat do metaforycznego domu nazwanego jego nazwiskiem - Tha Carter. Łącząc bezprecedensową wytrzymałość mikrofonu, głos dosłownie pękający z emocjonalnej grawitacji i nieodłączną chęć udowodnienia, Wayne przepędził słuchaczy przez wszystkie szczeliny swojego wewnętrznego świata, a następnie awansował na szczyty głównego nurtu. Jego nie do zaspokojenia ambicja przerodziła się nawet w mnóstwo świetnie przyjętych przez krytyków mixtape'ów. Nawet w 2005 roku, kiedy Luizjana przeżyła burzę huraganu Katrina, a gra hip-hopowa została zalana klonami Wayne'a, podniósł stawkę jeszcze bardziej dzięki Carter II i osiągnął iskrzący potrójny torf z Carter III . W 2009 roku dom, nad którym tak pilnie pracował, nie był w stanie zaspokoić jego ogromnego apetytu, a sufity zostały zasłużenie usunięte.



Ale podczas gdy pierwsze albumy Cartera były przesiąknięte pragnieniem bycia legendą, kiedy zapuścił się w dół na ośmiomiesięczną ofertę w Rikers, głos, który kiedyś wybuchał intensywnością i magnetyzmem, powoli utonął w auto-tune i fioletowych eliksirach. Artystyczna renowacja Wayne'a zbyt często prowadziła do bzdurnych, mało inspirujących przedsięwzięć, mimo że jego wyjątkowy talent dawał ulotne chwile geniuszu. Jego bezduszny Carter IV było wydrążonym muzeum z plastikowymi kanapami; tylko z nazwy związany z hipnotyczną muzyką, która zainspirowała legion raperów dominujący obecnie na falach eteru. Ale w świetle jego bezceremonialny rozstanie z Birdmanem pozycjonując go po raz kolejny jako artystę pragnącego udowodnić, logiczne oczekiwanie, że jego pierwsze wydawnictwo studyjne będzie kierowane siłą napędową, która ukształtowała jego najbardziej genialne momenty, nie jest lotem fantazyjnym. Miał symbolizować nie tylko jego rozstanie z Cash Money, ale także twórcze uwolnienie niekwestionowanej legendy, Bezpłatne Weezy nie jest monumentalnym testamentem, na który liczył świat.



Album rozpoczyna się Glory, oszukańczym lirycznym atakiem, który przewyższa większość treści. Przez chwilę jesteśmy świadkami demonicznej intensywności, która przeniknęła do poprzednich klasyków, takich jak BM Jr i Tha Mobb. Razem z częstym współpracownikiem, Kane'em Beats He’s Dead, wypowiada chwałę Cash Money Weezy, tworząc odpowiednio pogrzebowy instrumentalny instrument. Uzupełnieniem tych migawek prawdziwej formy artysty jest nieco przytłumiony, harmonijny liryzm na natychmiast chwytliwych London Roads oraz namiętna esencja finału Pick Up Your Heart. Pomimo tych szczytów większość albumu jest zakorzeniona w artystycznej pułapce, której Wayne zdołał uniknąć przez większość swojej kariery. Jednym słowem, wydaje się to wymyślone.






Poprzez Bezpłatne Weezy , Wayne po prostu rysuje przestrzenie w książeczce do kolorowania, a nie w unikalnych odcieniach. Najbardziej wzniosłe momenty kariery Wayne'a były impregnowane żarłocznym nurtem, często wyczerpującym struny głosowe w lirycznych akrobatycznych akrobacjach, które uderzały przypadkowego inwektywa nieautentycznego ze słownictwa najbardziej zatwardziałego przeciwnika. Nawet jego spokojna kadencja na Shoot Me Down odznaczała się jednoznaczną pasją. Ale z amatorskimi instrumentalnymi i marnymi rymowankami I'm That Nigga szaleje na wszystkie złe sposoby, dopóki HoodyBaby nie zapewni krótkiej chwili wytchnienia. Włączenie Bibi Bourelly do refrenu, Without You jest jeszcze bardziej kataklizmiczne, a takty Wayne'a pozbawione są pozorów zapału, pomimo surowego charakteru skruszonego tematu.

Niesamowite kadencje perkusji i niestrudzony wokal są zwykle głównymi wskaźnikami niezapomnianego wydawnictwa Wayne'a, ale jego bezkierunkowe takty ostatecznie skazują jego spazmatyczne instancje lirycznej finezji, a rzadka obecność wysokooktanowego przepływu Euro nie wprowadza niczego na drodze do wyzwolenia. Historycznie ożywiony, kiedy rymuje się z innymi cenionymi weteranami, Wayne jest mało ambitny w obecności swoich gości.



Zamiast pozować jako nienasycona siła z plecami opartymi o ścianę i sięgając do swojej fenomenalnej studni kreatywności, Wayne spoczywa na laurach, niestety czując się komfortowo, wiedząc o nieuniknionym fali radiowego entuzjazmu i nieśmiertelnym wsparciu swoich legionów fanów. . Podczas gdy wcześniej stwierdził Carter V. zamierzonym wydaniem, że włożył wszystkie swoje twórcze zasoby w projekt, można tylko mieć na to nadzieję Bezpłatne Weezy jest niewyraźną pozostałością po bardziej świetlistych emisjach na horyzoncie. Jeśli nie, trzeźwy fan musi się modlić, aby sklepienie zostało podniesione, i Tha Carter V będzie zawierać pozostałości genialnego domu, który Wayne zbudował dawno temu.