Opublikowany: 29 sierpnia 2011 08:08 przez Omar Burgess 3,0 z 5
  • 2.69 Ocena społeczności
  • 473 Oceniono album
  • 125 Dałem mu 5/5
Prześlij swoją ocenę 1236

W zależności od tego, jak chcesz to ocenić, jesteśmy świadkami czwartego wcielenia Lil Wayne'a. Najpierw był raper z pogranicza. Potem była wersja z około 2005 roku, która sprawiła, że ​​wielu słuchaczy niechętnie przyznało, że Wayne nagle zaczął rymować sobie tyłek. I oczywiście była supergwiazda Weezy - zwolennik Auto-tune, zapładniacz popkulturowych lisów i człowiek podatny na sporadyczne uzależnione od narkotyków mgiełki, fałszywy rockowy album i wciąż rymujący sobie tyłek, jeśli ma na to ochotę. W każdej wersji nawet krytycy Lil Wayne'a mieli w tajemnicy nadzieję na ten kompletny, charakterystyczny album, w którym pogodził on doskonałe zdolności liryczne znalezione we wcześniejszych mixtape'ach z sukcesem na listach przebojów, jaki odnalazł podczas ostatnich kilku solowych występów. Niestety, Carter IV to nie jest ten album. Fakt, że większość z nas spędziła tydzień, debatując, jakie będą konsekwencje zdyskredytowania Wayne'a Jay-Z na temat It’s Good zamiast zwycięstw albumu był to prawdopodobnie zły omen.



Nic z tego nie oznacza, że ​​najnowsza propozycja Wayne'a z serii Carter nie stanie się albumem numer jeden w kraju i potencjalnie wyda garstkę hitów. Gdyby któryś z rówieśników Wayne'a nagrał ten album, patrzyłby na ich twórczy wysoki poziom. Ale po lirycznym staniu od stóp do głów z takimi artystami jak Andre 3000, Jay-Z i zniszczeniu najlepszych singli innych artystów poprzez swoje mixtape'y, stawka i oczekiwania wobec Wayne'a wzrosły. Tym razem od czasu do czasu przesuwa kopertę z How To Hate i lustrem w asyście Bruno Marsa. Ten drugi to utwór koncepcyjny - rzadkość w dzisiejszych czasach Wayne'a - a na pierwszym z nich duet Weezy i T-Pain odwraca scenariusz i lamentuje nad kobietami, które zrobiły im źle.



To nie znaczy, że niektóre z tych koncepcyjnych zagrożeń nie spadają na ich twarz. Niezwykle popularny, ale okropny film Jak kochać, odkrywa, że ​​Wayne bada jeden z niewielu gatunków, do których jeszcze nie próbował się przenosić - akustyczną duszę. Jest zaskakująco kluczowy jako wokalista, z powodzeniem porzucając kulę Auto-tune, której używał w Lollipop. Ale klimat Kenny'ego Chesneya i banalny pomysł na zreformowanie jednej z lasek, które właśnie poprosił, by wskoczyły na tego kutasa i zrobiły pełny split kilka piosenek, zanim pierścienie się wydrą. Jeśli nie jesteś zagorzałym fanem Weezy, możesz ciągle próbować pogodzić tę opinię z faktem, że How To Love to ósma najpopularniejsza piosenka w kraju.






Drake i Wayne potwierdzają, że naprawdę mają wystarczająco dużo chemii, aby nagrać wspólny album z She Will, ale obaj ponownie odwiedzają stare terytorium, zamiast podejmować jakiekolwiek ryzyko lub oferować jakąkolwiek substancję. Weezy powtarza swoją metaforę o życiu i / lub karmie będącej jakimś typem kobiety dwa razy w ciągu pierwszych 45 sekund; potem czyni jedno ze swoich wielu odniesień do cunilingus, a wszystko to bez przerwy klepiąc się po plecach za kratkami dla pieszych i pończochami.

Na dziewiątym studyjnym albumie Lil Wayne'a jest bardzo mało spontaniczności, jakiej można by się spodziewać po kimś, kogo wizytówką są niepisane, nie przećwiczone, wolne skojarzenia rymów. Podwójne i wydłużone kadencje, z którymi eksperymentował w Fuck Wit Me Now, a nawet tak niedawne jak Money On My Mind, zostały porzucone na rzecz staccato flow z akcentem zawsze popularnego rapu z hashtagami. Tematycznie Carter IV jest sekwencjonowany lepiej niż którykolwiek z jego poprzedników, z wyjątkiem Carter II . Dźwiękowe tła z Bangladeszu, Detail i Polow Da Don dobrze się uzupełniają, nie stając się monotonne. Ale nie znajdziesz żadnych niespodzianek, takich jak Shooter czy Let The Beat Build.



To prawda, nie kupujesz albumu Lil Wayne z nadzieją na duchowe oświecenie, ale nawet poprzednie momenty, takie jak Tie My Hands, są ewidentnie nieobecne. Przynajmniej Wayne zarabia fajne punkty za to, że ktoś, kto jest kim z rodziny królewskiej Hip Hop, rymuje jego przerywnik i masywny styl Outro, bez angażowania się w zabawę. To nonszalancki ruch, ale połączenie Tech N9ne i Andre 3000 jest prawie warte samej ceny zakupu. W końcu jest to prawie symboliczne, ponieważ Wayne, który kiedyś rymował hamak z kanapką, a poprzednio grał na boisku z tymi czołowymi mistrzami, tym razem nie ma tutaj.