Opublikowano: 26 grudnia 2015 r. 09:55 przez Kellan Miller 4,5 z 5
  • 4.40 Ocena społeczności
  • piętnaście Oceniono album
  • 12 Dałem mu 5/5
Prześlij swoją ocenę 49

Nawet w gwałtownie słabnącym klimacie sportów wyczynowych, od lat ich ostrzeżeń popowych wielokrotnie uczy się, że jedyną skuteczną metodą powstrzymania przeciwnika przed osiągnięciem wyniku jest powstrzymanie go. Pomimo imponujących osiągnięć, wypowiedź Pusha T zeszłego lata, że ​​jego celem jest zawsze uzyskanie Hip Hop Album Roku, brzmiało bardziej jak życzenia niż przepowiednia. 2013 rok Moje imię to moje imię , jego debiutancki solowy wysiłek, prawie nie zmarnował czasu na cyfrowych półkach, zanim został uznany za jedno z najbardziej imponujących wydawnictw roku. Hype dla jego King Push projekt rozrósł się dopiero w następnych latach i podczas gdy większość artystów uległaby tak wzniosłym oczekiwaniom, Pusha decyduje się podnieść stawkę. Wydanie oficjalnego preludium studyjnego do jednego z najbardziej oczekiwanych albumów dekady byłoby dla większości równoznaczne z samobójstwem w karierze zawodowej, ale Pusha jest całkowicie przekonany o swojej artystycznej zdolności do umieszczania liczb na tablicy. Gdyby King Push - Darkest Before Dawn: The Prelude jest tylko przejściem, więc Push musi przechowywać swój własny tydzień nikczemnego piekła w 2016 roku.



Od dawna uznawany za artystę, który jest przewidywalnie nieprzewidywalny, prawdopodobnie najbardziej konsekwentnym aspektem drugiego albumu studyjnego Pushy jest to, w jaki sposób eliminuje on tradycyjne pułapki w niezwykle organiczny sposób. W tej chwili przekonanie Pushy do produkcji jest przesądzone. Z zajęte notatki liniowe, które zawierają nazwy, takie jak Timbaland, Boi-1da, Q-Tip, J. Cole i Kanye West, wielu emceów byłoby zadowolonych z samych tylko krajobrazów dźwiękowych wartych miliardy dolarów. Ale porzucając zwyczajową niewyobrażalność, Pusha zawsze udaje się zachować liryzm i niepowtarzalną prezencję sceniczną jako najbardziej energiczne przyciąganie magnetyczne. I odwrotnie, nawet szanowani mistrzowie są skłonni do zmieniania swoich formuł i dostarczania niezrównanych rytmów w obecności niekwestionowanej legendy. Timbaland natychmiast burzy oczekiwania wobec Untouchable, zakopując swoje skoczne kadencje perkusji, aby odkryć żałobny instrumentalny dźwięk, a Push łaskawie podąża za wskazówką, aby stworzyć doskonałą atmosferę. Niezależnie od tego, rymując się z jedną z najbardziej przetworzonych linii późnego Notorious B.I.G., G.O.O.D. Dyrektor muzyczny bez wysiłku wykonuje jeden ze swoich najbardziej ekscytujących lirycznych popisów.








Nawet w kontekście albumu preludium większość fanów byłaby przerażona listą zaledwie dziesięciu utworów, która ledwo wykracza poza pół godziny. Ale dalej Preludium , nie ma miejsca na nudne chwile, wypełniacze czy mielone teksty. Każda piosenka jest spektaklem samym w sobie, a skrupulatny kunszt Pushy jest jednocześnie ewidentny i spontaniczny. Zamiast zwerbować przypadkowych wokalistów do pracy na haku, Pusha ponownie spotyka się z The Dream na dwóch utworach, budując chemię, na której obaj ustanowili. Okrutne lato Jest wyżej i bardziej zapadający w pamięć Moje imię to moje imię 40 akrów. Po raz kolejny para nie ma problemów z brzdąkaniem z chemii, a ich odpowiednie wokale wydają się rejestrować dziesięciokrotnie w towarzystwie ponurego pejzażu dźwiękowego Boi-1da na M.F.T.R. To uczucie mnoży tylko dwa utwory później, gdy dołączają do nich Kanye i A.S.A.P. Rocky dla M.P.A. z sznurowaniem J.Cole

Crutches, Crosses, Caskets to vintage Pusha i synchronicznie przypomina dawne czasy Clipse'a, jednocześnie łącząc nowoczesny styl z Diddy'm działającym za deskami. Niestety, Malice nie bierze pod uwagę tego szorstkiego równania, ale mimo to Pusha mądrze wybiera swoich gości. Beanie Sigel również cofa zegar do Keep Dealing, aby kupić jedną z jego najbardziej płomiennych i namiętnych kolekcji batonów do tej pory. Wokal Kehlani, przeważnie zdegradowany do roli haków, dodaje żywiołowego akcentu do kolejnego naładowanego rytmu Timbo w Retribution. Jak można się było spodziewać, olśniewające liryczne wyświetlacze Pushy nigdy nie tracą na jakości i wydają się tylko stopniowo powiększać z każdym niesamowitym występem.



Prawie nikt nie ma jeszcze wrażenia, że ​​Pusha rymuje tylko o poruszających się narkotykach, ale po raz kolejny przypomina słuchaczom, jak mocno okopał się jego długopis ogłuszającym finałem Sunshine. Jill Scott nuci u boku tubylca z Wirginii, by wziąć rozdzierającą dawkę prawdziwej rozmowy o współczesnej brutalności policji, upamiętniając poległe ofiary, takie jak Eric Garner i Freddie Gray. Kiedy tak dużo rymujesz, każda piosenka zamienia się w możliwe, zwyczajne wykonanie, ale Pusha zagłębia się w ryzykowny artystyczny teren i daje przebłyski lirycznego geniuszu, tylko nieliczni mają rodowód do wykonania. Preludium po raz kolejny pozycjonuje Pushę jako emcee ze zdolnością do wykonania legendarnego dzieła. Tutaj, teraz, zegar tyka, aż King Push .