Opublikowany: 31 października 2018, 17:56 przez Bernadette Giacomazzo 4,1 z 5
  • 4.58 Ocena społeczności
  • 19 Oceniono album
  • 14 Dałem mu 5/5
Prześlij swoją ocenę 28

Indywidualnie i zbiorowo Apollo Brown i Joell Ortiz wyrobili sobie imiona, pozostając konsekwentnymi i autentycznymi, a także oddanymi kulturze hip hopu we wszystkich jej wcieleniach. Brown i Ortiz wolą go budować i wpuszczać prawdziwych fanów, którzy nie chcą podążać za trendami lub spowalniać go przed kamerą i spędzać czas na blogu.



I tak jest Mona Lisa , zbiór 12 zgrabnie wyprodukowanych utworów, które charakteryzują się solidnym liryzmem i grą słów oraz lekkimi funkcjami (tylko kompani Ortiza Slaughterhouse, KXNG CROOKED i Royce da 5'9, oraz DJ Los tworzą kamee).



Do wyróżniających się utworów na albumie należy Decisions, ósmy utwór, w którym Ortiz zastanawiał się nad odwieczną kwestią studia czy ulic? jak on rymuje, Decyzje, decyzje są chore w kuchni / Rhyme flex czy Pyrex, cholera, jaka jest twoja wizja? / Hit the block or book a studio block / Push all the rock or push up to rock the number one spot, hmm / Uderz ich tym odbiciem i znajdź ładną kieszeń / Lub schowaj kolejną 8-bilę w bocznej kieszeni.






Jest echem sentymentu, o którym Ortiz - i Kool G Rap przed nim - wspominali kilka razy wcześniej: możesz być albo gangsterem, albo raperem, ale nie jednym i drugim. I chociaż Ortiz najwyraźniej wybrał życie studyjne zamiast życia ulicznego, wspomniał, że takie myśli przebiegały mu przez głowę, gdy dotarł do tego zmieniającego życie rozdroża.

Nie ma Auto-Tune - nie ma bełkotliwego rapu - ani pozowania i pozowania. Brown i Ortiz są autentycznie tym, kim są na tym albumie, ale nawet weterani mogą się rozwijać w swoich królestwach. A fakt, że Brown nazywa siebie rewolwerem, a nie ewolwerem, od czasu do czasu działa przeciwko duetowi.



Dokładnie tego oczekujesz od długoletniego producenta i weterana MC - i to jest błogosławieństwo i przekleństwo albumu. Co z kolei nie stanowi najbardziej ambitnego wysiłku w dzisiejszej przestrzeni rapowej.

Status Ortiza jako prawdziwego MC wynika po części z jego konsekwencji, a reszta albumu zawiera podobne motywy studyjne lub uliczne, uzupełnione opowieściami o pojawieniu się na Starym Nowym Jorku. Refleksje, na przykład, nawiązują do czterech skrzydełek z kurczaka i smażonego ryżu wieprzowego, który jest standardowym zamówieniem w starym Nowym Jorku z narożnego chińskiego sklepu spożywczego. Ale chociaż jest to miły akcent i dobre połączenie zwrotne dla tych z nas, którzy pamiętają czasy sprzed filmu Disneya o Mieście, które nigdy nie śpi, same nostalgia i tradycja nie tworzą klasycznego albumu.

Mona Lisa Trwałość jest jednak przypisywana temu, jak dobrze klasyczny rożen Ortiza łączy się płynnie ze wspomnianym rewolwerem Browna, a nie z ewolwerowymi uderzeniami. Styl Browna przypomina czasy, kiedy muzyka była naprawdę dostarczana na wosku, w wyniku czego piosenki płynnie łączą się ze sobą, bez czkawek pomiędzy nimi. Brown jest techniczną bestią na deskach i to widać.



Popularnym może być odrzucenie brzmiącego z lat 90. hip-hopu jako muzyki oldhead lub muzyki, która nie rezonuje z młodszym pokoleniem. Biorąc jednak pod uwagę opłakany stan współczesnego hip-hopu w postaci mumble rapu, Ortiza i Browna Mona Lisa może z czasem okazać się, że wyprzedza swój czas - nawet jeśli nie jest to teraz.