Opublikowany: 14 listopada 2016 14:31 przez Jesse Fairfax 4,4 z 5
  • 4,75 Ocena społeczności
  • 116 Oceniono album
  • 102 Dałem mu 5/5
Prześlij swoją ocenę 149

Spuścizna A Tribe Called Quest, podniesiona do rangi bogów, dzięki swojej serii z lat 90., jest niemal nieskazitelnym szczytem w gatunku kierowanym przez młodzież, w którym starsi znani są z tego, że w końcu zawodzą. Tak więc wiadomość o tym, że w ciągu kilku miesięcy od odejścia współkapitana Phife'a Dawga z powrotem stanęli na nogi, spotkała się z jednoczesnym podekscytowaniem i sceptycyzmem.



Pomimo, że ich katalog prawdopodobnie nie zawierał poważnych błędów, największym zmartwieniem związanym z ich ostatnim spotkaniem była możliwość losowego wstawienia ducha Five Foot Assassin do bitów, których nigdy fizycznie nie rapował w pośmiertnych dziełach à la 2Pac i Biggie'go. Co więcej, gdyby nowy album został nagrany w tajemnicy, czy niegdyś dynamiczna chemia Q-Tip i Phife'a nadal istniałaby po 18 latach od ich pierwotnie planowanego finału, Ruch miłości ?



Utrzymując przy życiu ducha zadowalającego, suchego sarkazmu Phife'a, tytuł Mamy to stąd… Dziękujemy 4 Twoje usługi sugeruje, że A Tribe Called Quest dążyło do pełnego powrotu do formy, zanim wydarzyła się tragedia. Uwielbiając ich tradycję wokalu budowanego aż do pierwszego bębna, The Space Program to pierwszy album, który rozpoczął się od dwóch głównych recytujących unisono, tak jakby ich braterska więź nigdy nie była kwestionowana. Ta odmienna wariacja na temat ich brzmienia przedstawia dzień pierwszego enigmatycznego członka (i sam w sobie ostre MC) Jarobi White, którego pierwsze zwrotki w kontekście grupy pojawiają się na Mamy to stąd… Idealne podsumowanie prawie trzydziestoletniej historii załogi, klaśnięcie w dłonie świętuje pamięć byłego producenta Tribe, Jaya Dee, pośród instrumentów na żywo reprezentujących wizjonerską metodę Q-Tip, którą zaczęto stosować Kamaal / The Abstract , jego pierwsza solowa podróż poza prostym hip hopem.






Muzycznie żądny przygód i geniusz, ale z natury pokorny, Q-Tip zawsze jakoś zawsze w porę trzymał rękę na pulsie tego, gdzie jest kultura i dokąd powinna zmierzać. Jego ostatnie wydanie, Renesans przybył w dniu pierwszych wyborów Baracka Obamy Mamy to stąd… stawia czoła społeczeństwu, które porzuciło nadzieje na rozsądną demokrację na rzecz dojścia do władzy ksenofobicznej gwiazdy Donalda Trumpa. Chociaż uniwersalny urok Kamaala Fareeda nigdy nie ograniczył go do świadomej etykiety, My People…. brzmi jak naglący zwiastun apokalipsy. Uaktualnione spojrzenie na formułę Tribe, tutaj ciemna i ciężka linia basu biegnie obok łamiących się po szyi bębnów, gdy atakują systematyczne choroby, od telewizji reality po gentryfikację i dyskryminację GOP opartą na dochodach, rasie, religii i preferencjach seksualnych.

Zamiast łączyć siły w celu podjęcia niemożliwego zadania odtworzenia Złotego Wieku, z Mamy to stąd… A Tribe Called Quest odnajduje odnowioną chemię wśród wieloletnich rodzinnych rówieśników. Wracając do łask po nagłośnionej walce z kuzynem Q-Tipem w 2011 roku, stonowany występ Consequence w Whateva Will Be pasuje do ponurego stanu naszego obecnego świata. Zorientowany na ulicę Mobius nadaje mu większego blasku, do czasu gdy Busta Rhymes, odmiana Dungeon Dragon, kradnie serial, tak jak to robił w przeszłości, gdy występował w rzadkiej formie. Zawsze wdzięczny swoim braciom za pojawienie się kariery w Scenariuszu, nieoficjalny członek zespołu odwdzięcza się za przysługę, wymieniając pospieszne patois z Indii Zachodnich z Phife na Solid Wall of Sound nad miękką melodią fortepianu Eltona Johna. Dis Generation to jedna z największych atrakcji, odjazdowa, odświeżająca realizacja celu Tribe, jakim jest połączenie przeszłości i przyszłości. To wywołujące trans wspomnienie ich najwspanialszych momentów, tutaj ich główni członkowie rapują razem w duchu starych ekip rapowych, podczas gdy Busta po raz kolejny jest bardziej natchniony, niż otwarcie przyznał się do bycia od lat.



Mimowolne łączenie scen głównego nurtu i podziemia, zanim obserwatorzy będą musieli narzekać, ponieważ ten ostatni huragan A Tribe Called Quest wita szanowane rozszerzenia ich linii z obu stron pola. Pojawia się samotna legenda, Andre 3000, aby pobudzić młodzież w kierunku wysokiej samooceny poprzez lekką, galopującą melodię na klawiaturze w programie Kids…, wspólny wysiłek, który łączy starodawne eksperymenty Outkast i Q-Tip z ostatnich lat. W znacznie mniej organicznym i naturalnym tonie, kandydat MVP 2016, Anderson. Śpiew Paaka zajmuje ponad połowę czasu przeznaczonego na Movin ’Backwards. Również nie na miejscu, oddział Native Tongue Talib Kweli i współczesny niechętny bohater Kendrick Lamar przejmują role wypełniaczy odpowiednio w The Killing Season i Conrad Tokyo.

Chociaż szósty album A Tribe Called Quest podwaja się jako publiczna pochwała Phife Dawga (z jego życiem upamiętnionym w Lost Somebody i The Donald, gdzie odzyskuje imię od naszego niewiarygodnie nominowanego 45. prezydenta), Mamy to stąd… .Dziękujemy za Twoją usługę jest przypomnieniem, dlaczego stały się tak wybitnie znane na całym świecie. Rutynowo tworząc zen dla prawdziwych miłośników sztuki, Q-Tip i Phife działają wokół inspirowania ludzkości do pójścia naprzód, trzymając się swojej broni i nigdy nie rezygnując z kompromisów, aby utrzymać zainteresowanie publiczności. Z grubsza i szczupłego Tribe uosabia w pełni rozwiniętą ideę hip-hopu, o którą domaga się ich namiętna publiczność: utwór, który jest uduchowiony, prowokujący do myślenia i wciągający na tyle, by przenieść umysły z walki do innego świata dźwiękowo.