Pomyśl Taylor Momsen: pomyśl o kontrowersji, pomyśl o eyelinerze, pomyśl o The Pretty Reckless. Ale może nadszedł czas, aby pomyśleć jeszcze raz, ponieważ Momsen ma o wiele więcej, niż mogłaby pokazać jej obecność na scenie dzikiego dziecka. Taylor rozmawiała z District MTV o tym, jak koncertowanie otworzyło jej oczy na świat i wszystkie jego problemy oraz dlaczego Going To Hell, drugi album The Pretty Reckless, to płyta, którą napisała o niezwykle ważnym momencie w życiu zespołu – czasie widziałem, jak doświadczają przerażających wydarzeń, próbując nagrywać i wychodzić z drugiej strony tych tragedii. Uzasadnia również swoją decyzję, by pojawić się całkowicie nago na okładce Going To Hell i raz na zawsze wyjaśnia, jak przyjaźnie jest z samym diabłem.
MTV: Taylor, to jest drugi album The Pretty Reckless, który jest kluczowym czynnikiem w długowieczności kariery każdego zespołu. Czy czujesz, że tą płytą masz coś do udowodnienia?
Taylor Momsen: Nigdy nie czuję, że mam coś do udowodnienia, ponieważ piszę piosenki, ponieważ kocham to robić; Piszę dla siebie piosenki, a szczególnie z tą płytą, kiedy wszedłem w proces pisania, wszedłem w to z ideą braku granic. Nie pisałem dla radia, nie pisałem dla fanów, dla przemysłu; Postanowiłem nie podążać za żadnymi formułami i wejść w to z otwartym umysłem. Żadnych ścian w żaden sposób. Chciałem zobaczyć, dokąd mnie to zaprowadziło.
Z tego powodu myślę, że naprawdę dopracowaliśmy dźwięk na tej płycie. To znacznie bardziej „surowa” płyta, jeśli mówimy o produkcji, w porównaniu z Light Me Up. Ten album jest bardzo uproszczony; to tylko dwie gitary, bas, perkusja i wokal. Bardzo minimalna produkcja. Po trwającej dwa i pół roku trasie Light Me Up dowiedzieliśmy się, że nie gramy z podkładami i musieliśmy wymyślić, jak wprowadzić tę dużą, wyprodukowaną płytę do występu na żywo; więc podczas trasy staliśmy się naprawdę zwartą jednostką. Naprawdę chcieliśmy to odzwierciedlić na tej płycie. To brzmienie, które wypracowaliśmy jako zespół w trasie; Czuję, że Going To Hell naprawdę to reprezentuje.
MTV: Album jest bardzo kompletny, jeśli chodzi o fabułę i dźwięk.
Taylor: Mam taką nadzieję. Jest w tym wiele różnych wymiarów, mam nadzieję, że wciąż jest coś dla każdego, ale kiedy pisałem tę płytę, pojawiło się wiele wspólnych tematów i jeśli posłuchasz tego od początku do końca, lista utworów jest bardzo ważne. Powinieneś słuchać jej jak właściwej płyty, ponieważ opowiada historię i oddaje konkretny moment nie tylko w moim życiu, ale iw życiu zespołu. Podczas nagrywania tej płyty wydarzyło się wiele tragedii. Wszystko, co się wydarzyło, jest w tych piosenkach. Więc to nie tylko zbiór singli; to naprawdę mówi coś o naszej historii.
MTV: Wcześniej omawiałeś okropne rzeczy, które wydarzyły się podczas nagrywania Going To Hell [studio The Pretty Reckless zostało zniszczone, a żona ich producenta nagle zmarła]. Teraz, kiedy wykonujesz te piosenki na żywo, czy wspomnienia związane z ich nagraniem utrudniają ich wykonanie?
Taylor: Gdybym miał siedzieć i słuchać płyty, to tak, wpłynęłyby na mnie. Ale kiedy występujesz, jesteś tak w momencie bycia na scenie i tłumu reagującego na ciebie, mając nadzieję, że nic się nie stłucze i że we wzmacniaczach nie wybuchną żadne lampy, a mikrofon jest włączony (!), że grasz najlepszy pokaz, jaki możesz, że jesteś zbyt skupiony na samym przedstawieniu, aby o tym myśleć. Ale kiedy sam słucham piosenek, to zdecydowanie tak, mam własne odczucia na temat wszystkiego.
MTV: Wszystko w tym albumie, od szaty graficznej, przez tytuł, po słowa do tytułu singla, zawiera wiele religijnych i antyreligijnych przesłań. W całym Internecie jest tak wiele teorii, że jesteś satanistą lub chrześcijaninem. Nikt nie może zdecydować, za czym się opowiadasz…
Taylor: [śmieje się z niedowierzaniem] Właściwie nie jestem bardzo religijną osobą…
MTV: Doszliśmy do tego.
Taylor: Chociaż zdecydowanie nie jestem satanistą. Mogę to wyjaśnić.
MTV: Czy w jakikolwiek sposób uważałbyś się za osobę duchową?
Taylor: Tak. Nie uważam, że religia jest koniecznie złą rzeczą. Myślę, że znalezienie swojej duchowości, jakiegoś centrum w swoim życiu jest rzeczą konieczną dla każdego. Czy to pochodzi z religii, czy z medytacji, czy z czegokolwiek… dla mnie to muzyka. Znajduję w tym ukojenie i to trzyma mnie razem i uziemia.
Zdjęcia: Samuel Bradley
